Aktualności


mwca_za_pulpitem
nowe nagrania?

Agendy Kościoła

logo_ChIB

ostroda1

SiZ_logo_pro

mpm_logo

Dobro Czynić

Pamiętaj o przekazaniu swojego
jedenprocent
 Zachęć również swoich znajomych,
aby wsparli Misję Charytatywną Dobro Czynić.

 

Wspierając Funduszu Seniora pomagasz osobom starszym nie majacym wsparcia we własnych rodzinach.

Wszelkie datki na ten fundusz należy przesyłać na rachanuek WKCh 

51 1240 1112 1111 0010 0868 5699

z dopiskiem Fundusz Seniora

Codzienna inspiracja

Polecamy

Reklama
Deklaracja i Wezwanie PDF Drukuj Email

 

 

 

Deklaracja i Wezwanie

 

 

Parafraza dokumentu Declaration & Address

autorstwa Thomasa Campbella z 1809 roku,

dokonana przez dr Knofela Statona

 

Tłumaczenie na język polski

Krzysztof Pawłusiów

na zlecenie Wspólnoty Kościołów Chrystusowych w RP


Słowo wstępne

Prawdopodobnie żadna grupa religijna nie stworzyła tak bogatej literatury, jak pierwsi przywódcy Ruchu Odnowy. Mogło to być jedną z przyczyn, dla których był on najszybciej rozwijającą się grupą religijną w Ameryce w drugiej połowie XIX wieku. Nie sposób jest zrozumieć i docenić wyjątkowego wkładu Ruchu Odnowy, którego częścią jest Wspólnota Kościołów Chrystusowych, nie znając publikacji, które legły u jego korzeni.

Dzieła te mają jednak formę i słownictwo, które wielu współczesnym czytelnikom wydają się archaiczne i zniechęcają do lektury. Dlatego też Knofel Staton wystąpił z inicjatywą przygotowania parafrazy tych dokumentów we współczesnym języku.

W przekonaniu, że dzieła te powinny być obowiązkową lekturą w czasach, gdy coraz mniej chrześcijan wydaja się być wiernych ideałom Ruchu Odnowy, postanowiliśmy rozpocząć pracę nad sparafrazowaniem wybranych dzieła Thomasa i Alexandra Campbellów. Pierwszym sparafrazowanym dokumentem jest Deklaracja i Wezwanie.

Knofel Staton

Dr Knofel Staton jest emerytowanym pastorem i wykładowcą w chrześcijańskich Seminariach i Uniwersytetach w USA

 

 

Nasz standard

W ciągu ostatnich lat, w kraju i za granicą, w chrześcijaństwie pojawiło się wiele nowych kwestii. Wymagają one od nas wszystkich dogłębnego przestudiowania. Lecz co jest standardem, według którego należy rozstrzygać te kwestie? Jedynie Boże Słowo, a nie indywidualne tego Słowa interpretacje.

Boże Słowo stosuje się do wszystkich w tej samej mierze i jedynie w oparciu o Boże Słowo należy osądzać nasze wnioski. Dlatego nie mamy prawa narzucać swoich opinii innym, gdy podejmują swe decyzje, a oni nie mają prawa narzucać swoich opinii nam. Wynikają z tego dwie prawdy:

(1) Żaden brat nie może rozstrzygać za innego tych kwestii.

(2) Żaden brat nie ma prawa osądzać poglądów innego w oparciu o własną interpretację. Mamy prawo osądzać braci jedynie wtedy, gdy w wyraźny sposób sprzeciwiają się temu, co rzeczywiście mówi Biblia - a nie temu, co my uważamy, że ona mówi.

 

Nasz cel

Spory religijne utrzymują się pośród chrześcijan w iście diabelski sposób. Pragniemy odejść od wszelkich szokujący sekciarskich postaw i czynów. Dlatego też zalecamy pewne środki, które mogą przywrócić jedność, pokój i czystość w całej rodzinie Bożej.

Robiąc to, jesteśmy jednak świadomi, że nie ustaną wszystkie spory. Jak długo będziemy toczyć walkę w obronie swych denominacyjnych i osobistych upodobań, podziały i spory będą istniały. Pokój, którego pragniemy, znajdziemy jedynie w Chrystusie i Jego prostym Słowie, które się nie zmienia.

Dlatego naszą nadzieją jest, iż nikt z nas nie pozwoli, aby ludzkie opinie stały się wiążące i przerodziły w mierniki wspólnoty wiary. Nie toczmy sporów o nasze idee. Trzymajmy się raczej pierwotnego standardu - Bożego Słowa, naszej jedynej normy, Ducha Świętego, naszego nauczyciela i przewodnika, oraz Chrystusa, naszego jedynego Zbawiciela. Jeśli to zrobimy, znajdziemy pokój w sobie, będziemy mieli pokój z innymi, i będziemy żyć w świętości. Gdyż jeśli nie będzie w nas pokoju i świętości, nie ujrzymy oblicza Pana.

Wierząc, że powyższe słowa są prawdą, podejmujemy następujące postanowienia:

1. Ustanawiamy stowarzyszenie religijne, wolne od wszelkich opinii, o nazwie Waszyngtońskie Stowarzyszenie Chrześcijańskie (The Christian Association of Washington).

2. Każdy członek przeznaczy taką sumę pieniędzy, jaką może, na cel (1) wsparcia służby kaznodziejskiej wprowadzającej w czyn wszystko, co Biblia mówi o doktrynie, liturgii, dyscyplinie i ustroju, oraz (2) rozdawania Biblii ubogim.

3. Nie będziemy uważać siebie za kościół, lecz jedynie za stowarzyszenie, którego celem jest reforma kościoła.

4. Istniejemy tylko dla jednego celu - promowania prostego, ewangelicznego chrześcijaństwa. Będziemy wspierać tych duchownych, którzy głoszą i praktykują czyste chrześcijaństwo nowotestamentowe, nie narzucając niczego, czemu nie towarzyszy wyraźne „Tak mówi Pan”.

5. Wybierzemy komitet składający się z 21 członków, aby zarządzać działaniami stowarzyszenia.

6. Będziemy spotykać się co najmniej dwa razy w roku.

7. Każde spotkanie będzie publiczne i rozpocznie się od kazania, odczytania naszej konstytucji i wezwania, oraz zebrania kolekty.

8. Polegamy na Jezusie jako głowie Kościoła oraz ludziach wierzących, iż będą łożyć finansowo na wsparcie kaznodziejów, którzy będą głosić wieczną Ewangelię i udzielać ustanowień w pełnej zgodności z Biblią.

 

Jedność - Boże pragnienie

Kieruję to wezwanie do wszystkich chrześcijan, na każdym miejscu.

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie:

Z pewnością wszyscy zgodzimy się, że Bóg wyznaczył chrześcijaństwu cel zaprowadzenia harmonii i otwartości między ludźmi a Bogiem oraz między człowiekiem a jego bliźnim. W takiej jedności człowiek odnosi największe korzyści, a Bóg otrzymuje największą chwałę.

Cel Boży został ogłoszony podczas narodzin Jezusa, gdy aniołowie śpiewali, „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie”. Cała Biblia składa świadectwo o wielkim celu, jakim jest jedność. Tylko w jedności z Bogiem i bliźnimi, tylko w jedności wiary i miłości między nami, Bóg otrzyma chwałę, na jaką zasługuję, a ludzie będą cieszyli się szczęściem, jakie było Bożym zamiarem wobec nich.

 

Podziały - przeciwieństwo jedności

Przekonani o tym, cierpimy widząc liczne podziały, jakie są między nami. Podziały te są przeciwne celowi, który Bóg zamierzył wobec Swojej rodziny. Podziały oddalają ludzi od siebie i zachęcają ich do słownych ataków jedni na drugich. Nie możemy stać z boku i bezczynnie przyglądać się tej sytuacji. Postanowiliśmy spożytkować nasze umiejętności, by ją naprawić i położyć kres podziałom, które przyniosły nienawiść, obmowy, urazy, gniew, kłótnie, wrogość i wszelkiego rodzaju nieporozumienia i złe traktowanie.

Te nienawistne czyny będą częścią chrześcijaństwa jak długo będziemy zgadzać się na podziały w rodzinie Bożej. Jakub wyraził to wyraźnie w słowach: „Bo gdzie jest zazdrość i kłótliwość, tam niepokój i wszelki zły czyn” (Jk 3,16).

Rozłamy i spory wewnątrz chrześcijaństwa wywarły już wystarczająco niszczący wpływ na ten kraj i cały świat. Oto ich dziesięć negatywnych rezultatów:

(1) Chrześcijanie nie wiedzą już, w co powinni wierzyć.

(2) Chrześcijanie zmienili swoje priorytety.

(3) Biblijne ustanowienia są często zaniedbywane.

(4) Większe wysiłki wkładane są w spory, niż w ewangelizację.

(5) Podziały są jedną z głównych przyczyn, dla których nasz kraj pozostaje niezewangelizowany. Wielu mieszkańców tego błogosławionego nie ma jakiegokolwiek świadectwa Ewangelii tylko z powodu podziałów wewnątrz chrześcijaństwa. Dlaczego tak się dzieje?

(a) Wiele kościołów jest tak osłabionych podziałami, że nie są w stanie wysyłać misjonarzy do miejsc, w których Ewangelia nie jest jeszcze głoszona.

(b) W niektórych miejscach ludzie są tak podzieleni, że nie chcą przyjąć duchownego, gdy do nich przybywa.

(c) Ludzie żyjący wokół kościołów głoszących Biblię nie wejdą tam, aby usłyszeć zwiastowanie Słowa, z powodu licznych podziałów między nami. Ci, którzy trzymają się z daleka od nas z powodu podziałów, są w niewiele lepszej sytuacji, niż gdyby mieszkali na ziemiach pogańskich. Rzadko uczestniczą we wspaniałym ustanowieniu jedności i miłości - Wieczerzy Pańskiej.

(6) Wspólnota i współpraca między chrześcijanami są absolutnie konieczne dla właściwego zbudowania i zachęty, gdyż żyjemy pośród złego świata. Lecz podziały stoją na przeszkodzie tej współpracy, gdyż zmniejszają liczbę chrześcijan, z którymi gotowi jesteśmy się spotykać i dzielić tym, co posiadamy. W ten sposób tracimy to, co inni mogą wnieść do naszego życia. Potrzebujemy jedni drugich. Jednak zazwyczaj zbieramy się jedynie w gronie tych, którzy wyznają te same opinie.

(7) Podziały rozluźniają również dyscyplinę Kościoła. Gdyż kto odważy się dyscyplinować chrześcijan wiedząc, że mogą pójść gdzie indziej? Lecz nawet pójść gdzie indziej nie jest łatwo. Podziały stworzyły tak wiele rodzajów chrześcijaństwa, że bez względu na to, jak zły człowiek jest, zawsze znajdzie grupę, która przyjmie go do społeczności nie oczekując od niego żadnej przemiany. To znacznie umniejsza efektywność życia Kościoła w naszym świecie.

(8) Podziałom towarzyszy jeszcze jeden straszliwy rezultat - sąd Boży. Bóg nie będzie miał udziału w naszych podziałach. Tam, gdzie są podziały, Bóg nie będzie obecny w ustanowieniach. Bóg ześle sąd na tych, którzy utrzymują podziały. Gdy chrześcijanie kąsają i pożerają jedni drugich, jedni drugich strawią (Ga 5,15). To jeden z sądów Bożych.

(9) Wszystko to rodzi smutek w sercach szczerze wierzących; słabi potykają się, łagodni chrześcijanie popadają w zgorzknienie; a ewangelia Jezusa Chrystusa otaczana jest pogardą.

(10) Jednocześnie ci, którzy chrześcijanami nie są, zostają tak bardzo oddzieleni od pozytywnych rezultatów chrześcijaństwa, iż stają się łatwym łupem dla wszelkich oszustów i zwodzicieli.

 

Nasze zadanie - promowanie jedności

Rezultaty podziałów w chrześcijaństwie jątrzą u w samych podstaw kraju, który wydaje się szczęśliwy.

Czy zatem waszym obowiązkiem, jako chrześcijan, nie jest praca nad uzdrowieniem tych podziałów? Duchowni, czy to zadanie nie spoczywa szczególnie na waszych barkach, jako przywódców?  Wiele zależy od waszych działań. Co robicie, aby pomóc chrześcijanom poznać ich braci i siostry i mieć społeczność z nimi?

W Stanach Zjednoczonych Ameryki mamy wyjątkową możliwość wytyczyć drogę ku uzdrowieniu podziałów w chrześcijaństwie, gdyż kraj ten nie posiada kościoła państwowego ani ateistycznego rządu, jak inne kraje. Mamy więc swobodę działania pośród ludu Bożego, aby doprowadzić do wypełnienia Bożego Słowa, bez czego prawdziwa reforma jest niemożliwa.

Od czasów rewolucji francuskiej wiele kościołów, tutaj i za granicą, szczerze zabiega o zakończenie konfliktów, uzdrowienie podziałów, odnowę chrześcijańskiej i braterskiej wspólnoty między wierzącymi oraz wzajemną troskę o zdrowie duchowe.

Czy my również nie powinniśmy się przyłączyć z entuzjazmem do tych zabiegów i z całej siły pomóc w ich realizacji? To prawda, że rezultaty działań, podejmowanych w przeszłości pozostawiają wiele do życzenia, ale można to zmienić. To prawda, że niektóre ze szczerych wysiłków uzdrowienia podziałów nie przyniosły wszystkim zadowalających rezultatów, ale to nie powinno nas zniechęcać. Gdyby chrześcijanie, którzy byli przed nami, porzucili zacne sprawy i słuszne plany tylko dlatego, że spotkali się ze sprzeciwem lub uznali, że niosą one niewielkie rezultaty, Boże dzieło prawdy i sprawiedliwości już dawno zostałoby zarzucone. Pierwsi chrześcijanie stawiali czoła sytuacjom, które wzbudzały strach. Czy coś może wzbudzać większy strach niż oddanie się dziełu uzdrowienia schizm? Czy nasz Pan zarządził odwrót i powiedział, abyśmy zaprzestali walki z problemem podziałów? Więc dlaczego trzymamy się z boku?

Jesteśmy w najlepszym miejscu, by podjąć walkę, gdyż możemy uczyć się z błędów tych, którzy byli przed nami i podzielali naszą troskę o jedność chrześcijaństwa. Dlatego załóżmy całą zbroję Bożą, obleczmy nasze stopy w gotowość zwiastowania Ewangelii pokoju i zaangażujmy się w tę słuszną sprawę.

Nie zniechęcajcie się ani nie obrażajcie, gdy wielu wpływowych ludzi będzie podważać zasadność takiego zaangażowania. Wielu będzie wręcz sprzeciwiało się wszelkim zabiegom o uzdrowienie podziałów. Lecz tego dzieła nie można odkładać na bok do czasu, aż wpływowe osoby zdecydują się je poprzeć.

Ponieważ nie potrzeba, aby to dzieło zostało usankcjonowane przez pewne osoby, nie potrzeba również, aby jakiekolwiek osoby odgrywały w nim rolę najwyższych autorytetów. Nie jest to również dzieło tylko dla pewnych ludzi. Dążeniom do jedności może towarzyszyć pewna pycha. Łatwo mogą stać się one działaniami zarezerwowanymi dla garstki wybranych. To jest dzieło dla wszystkich, którzy należą do rodziny Bożej.

Kwalifikacje do tej pracy pochodzą od Boga, gdyż to jest Jego dzieło. On popiera te działania. Modlitwy Jezusa wspierają to dzieło. „Proście o pokój dla Jeruzalemu! Niech żyją w spokoju ci, którzy cię miłują!

Skoro wszystko to przemawia za tym dziełem, co może odwieść lub zniechęcić nas od wysiłków  ku osiągnięcia pełnej jedności wszystkich chrześcijan w wierze i praktyce zgodnej ze Słowem Bożym?

I choć nie uważamy siebie za kompetentnych, aby tego dokonać, jesteśmy przekonani, że naszym obowiązkiem jest podjąć próbę. Podejmujemy ją z wiarą, że nasze wysiłki nie okażą się próżne w Panu.

 

Musimy zgadzać się co do celu

Zadanie usunięcia podziałów i sporów nie spoczywa na barkach jednego człowieka i nie należy ono tylko do jednej grupy. Jest to wspólną sprawą Chrystusa i naszych braci we wszystkich denominacjach. Dlatego też, podejmując to zadanie, przyjmujemy jedynie na siebie odpowiedzialność, którą w równym stopniu spoczywa na wszystkich wierzących.

Lecz jeśli nie zgodzimy się wszyscy, że jest to pożądany cel, nigdy nie ujrzymy dnia, kiedy znikną wszelkie podziały między nami i przywrócimy w Kościele jego pierwotną jedność, czystość i powodzenie.

Z pewnością, drodzy bracia, nie myślimy chyba, że niedorzecznością lub przeżytkiem jest praktykowanie w Kościele takiej jedności, pokoju i czystości, jakie panowały w nim na początku? Czy jest coś ważniejszego niż to, aby chrześcijanie naśladowali wzór Kościoła tak wyraźnie przedstawiony w Nowym Testamencie oraz podzielali i stosowali jego praktyki?

Tak, będą potrzebne pewne zmiany. Ale te zmiany wyjdą nam na dobre, chyba iż myślmy, że nasze rozwiązania są bardziej natchnione i doskonałe niż rozwiązania Nowego Testamentu.

Czas, abyśmy ocenili i przyrównali strukturę i zarządzanie naszymi kościołami do wzoru kościoła apostolskiego i dokonali niezbędnych zmian. Wtedy Kościół będzie taki, jakim zamierzył go Chrystus. Czy to nie powinno nas przekonać?

To wspaniałe widzieć, że Kościoły Chrystusa zgadzają się ze sobą w kwestii ważnych doktryn i ustanowień. Różnice między nami leżą w kwestiach opinii, które nie są kluczowe dla Królestwa Bożego. Jakże smutne jest, że trywialne sprawy są powodem tak straszliwych podziałów między nami.

Kto z nas pierwszy przestanie narzucać innym swe osobiste przekonania (swe szczególne praktyki lub interpretacje)? Tylko wtedy będzie można uzdrowić podziały między nami. Nikogo nie oszukamy. Nasi bracia, chrześcijanie z wszystkich denominacji, dobrze wiedzą, że jesteśmy przywiązani do swych ulubionych „koników” i zdeterminowani, aby dosiadać ich bez względu na to, jakie konsekwencje będzie to miało dla jedności między nami.

Złóżmy zatem deklarację, że chętnie wyzbędziemy się osobistych korzyści, nauk, interpretacji i praktyk, których nie można pogodzić z tym, co jest wyraźnie nauczane w Słowie Bożym. Tylko wtedy będziemy cieszyć się społecznością wolną od wrogości ze wszystkimi naszymi braćmi.

To wymaga od nas trudnej decyzji zejścia z naszych ulubionych „koników”. Lecz winni jesteśmy to Bogu, innym chrześcijanom i ludziom niewierzącym, którzy giną.

Dlatego wzywamy wszystkie denominacje do rezygnacji z pielęgnowania tradycji, które sprzyjały braku jedności. Prosimy wszystkich chrześcijan, aby przyłączyli się do tego dzieła, bo wszystkich chrześcijan darzymy miłością. Pragniemy zjednoczyć się z wami wszystkimi - z Chrystusem, jako głową, Jego Słowem, jako regułą, i posłuszeństwem temu Słowu jako warunkiem jedności chrześcijańskiej. Nikt nie może wymagać od nas więcej niż to, i my nie możemy wymagać od nikogo mniej niż to. Z pewnością nie chcecie, abyśmy oczekiwali od was mniej. Gdyż jaką trwałą korzyść dałoby dodawanie lub ujmowanie od tych warunków? Nie róbmy tego.

Łatwo jest o spór o to, co jest zasadnicze i co zasadnicze nie jest. Dlaczego jednak mielibyśmy angażować w takie dyskusje?  Gdy rozważymy wszystko, pozostaje nam jasny obowiązek, aby wierzyć i praktykować wszystko, co zostało objawione, kiedy tylko dowiemy się o tym. To właśnie jest dla nas zasadnicze.

Skoro zasadnicze jest, aby wierzyć i praktykować to, o czym wiemy, że zostało to objawione, może pojawić się pokusa, by nie poznawać Bożego objawienia (a zatem nie wiedzieć). Lecz Bóg nie dał nam prawa trwać w niewiedzy. Mamy obowiązek poznawać oraz czynić.

Przyznajemy, że ruch na rzecz jedności jest wciąż niewielki. Lecz nie musi takim pozostać. Wszystkie szlachetne wysiłki zaczynają się od małych rzeczy. Lecz ruch ten może wzrastać, jeśli będzie nad nim Boża ręka. A tak będzie. Naszym obowiązkiem jest być aktywnie zaangażowanymi w działania tego ruchu. Sam ruch należy jednak do Boga.

Mamy nadzieję, że nie uważacie, iż sprawa, którą wam przedstawiamy, jest nierozsądna lub niewczesna. Ta sprawa nie jest ani zbyt późna (przestarzała), ani przedwczesna (kreatywna, nowoczesna, liberalna). Zawsze jest właściwy czas, by działać, gdy chrześcijaństwo jest tak podzielone, jak widzimy to wokół.

Niektórzy chcą, abyśmy poczekali na bardziej sprzyjające warunki pośród grup chrześcijańskich i indywidualnych chrześcijan. Lecz musimy zacząć już teraz, gdyż inaczej dystans między grupami chrześcijańskimi będzie się powiększał, a nietolerancja między chrześcijanami będzie się nasilać.

Ponieważ nasza miłość i troska obejmuje wszystkich chrześcijan, nie tylko tych w ramach jednej grupy, uważamy, że nasze wysiłki pomogą zmniejszyć nietolerancję i dystans między grupami wierzących. Czyż nie jesteśmy wszyscy zainteresowani powszechnie uznanymi i jasnymi prawami Bożego Słowa? Czy te zainteresowania, które wszyscy podzielamy, nie powinny pobudzać do miłości wzajemnej, a poznanie prawdy do gorliwości?

Jedność nastanie, gdy wszyscy skierujemy wzrok na tę prawdę - i będziemy jej posłuszni. To prawda jest centralna, a nie tradycje. Gdyby poznanie prawdy było niemożliwe, musielibyśmy porzucić wszelkie idee o jedności, chyba iż byłaby ona oparta jedynie na dobrowolnym kompromisie i uprzejmych ustępstwach.

 

Dlaczego musimy dążyć do jedności

Modlitwa Jezusa o jedność (J 17) nie jest wcale nierealnym marzeniem, chyba iż przyznamy, że nie mamy siły charakteru, aby realizować w życiu Jego modlitwę i przykazanie, abyśmy „wszyscy byli jednomyślni i aby nie było między wami rozłamów, lecz abyście byli zespoleni jednością myśli i jednością zdania” (1 Kor 1,10).

Wierzymy, że modlitwa Jezusa o jedność (J 17) i przykazanie jedności (1 Kor 1) są zarówno praktyczne i możliwe. Więc dążmy do ich realizacji. „Powstańmy do dzieła, a Pan będzie z nami”.

Z pewnością wszyscy modlimy się (jak czynił to Jezus), aby nadszedł czas, kiedy będzie jedno stado, tak jak jest jeden Pasterz.

Lecz czy naszym prośbom nie powinny towarzyszyć także działania? Czy nie o tym mówił Bóg do Mojżesza, kiedy powiedział: „Dlaczego wołasz do mnie? Powiedz synom izraelskim, aby ruszyli. Ty zaś podnieś laskę swoją i wyciągnij rękę swoją”?

Kaznodzieje, słuchajcie! Wy sami musicie się zaangażować i zachęcać wiernych, aby zrobili coś, by połączyć ze sobą podzielonych chrześcijan.

Ci, którzy twierdzą, że to niemożliwe, powinni słuchać Boga, który powiedział: „Prostujcie drogę! Usuńcie zawadę z drogi mojego ludu”. W jaki sposób usuwa się zawadę z drogi? To zadanie spoczywa przede wszystkim na barkach kaznodziejów. A początkiem jest odwagą, by przestać podkreślać indywidualne poglądy, praktyki i interpretacje, których nie sposób pogodzić z tym, czego jasno naucza Słowo Boże.

To jest trudne, szczególnie wtedy, kiedy staliśmy się znani z poglądów, jakie głosimy. Lecz spróbujmy zapomnieć o sobie i pamiętajmy, że przykazanie, które Jezus zostawił nam przed swą śmiercią i Jego ostatnia modlitwa dotyczyła widocznej jedności między Jego ludem.

Pamiętając o co zabiegał Jezus, z pewnością nie możemy zachować milczenia w kwestii, która była tak ważna dla Niego. Nie możesz twierdzić, że jesteś sługą Jezusa i nie być zainteresowanym jednością. To nie jest spójne.

Przerwijmy milczenie. Niech wszyscy wiedzą, że brak jedności jest sprzeczny z chrześcijaństwem. Jesteśmy zależny od waszych wysiłków, by uzdrowić podziały między Bożym ludem, aby Boże dzieci mogły żyć w jedności i miłości (zob. Ml 2,1-10).

 

Jedność wymaga stowarzyszenia

Duchowni i wierni, słuchajcie! W grobie ani w świecie po drugiej stronie grobu nie ma podziałów. Tam wszelkie podziały między nami przestaną istnieć. Tam chrześcijanie będą zjednoczeni! Więc modlę się, aby Bóg włożył w nasze serca pragnienie, aby położyć kres wszelkim naszym krótkowzrocznym podziałom już tutaj. Jeśli to zrobimy, zostawimy po sobie wielkie błogosławieństwo. Czy nie chcielibyście zostawić w dniu swojej śmierci zjednoczonego Kościoła? Jakże wielka byłoby to radość!

Jeśli podziały między nami utrzymają się aż do dnia sądu (i będzie tak, jeśli będziemy postępować tak, jak dotychczas), jaka będzie z tego korzyść? Czy myślicie, że utrzymywanie podziałów nawróci choć jednego grzesznika lub zbawi od piekła choć jedną duszę? Czy podziały zmniejszają czy pomnażają grzech? Pomnażają grzech zarówno wśród chrześcijan, jak i niewierzących.

Proszę, weźcie to pod uwagę podejmując decyzję, czy zaangażować się w tę pracę. Przy tym, co jest dziełem wszystkich, wszyscy muszą pracować.

Odnowa Kościoła, tak jak niegdyś wzniesienie przybytku na pustyni, jest dziełem wszystkich. Lecz nie można wykonać tego dzieła podążając za każdym człowiekiem do jego miejsca zgromadzeń, gdzie myśli on tylko o sprawach, które dotyczą grupy, do której należy. Dopóki nie stowarzyszymy się i nie naradzimy jedni z drugim, dopóki nie zgłębimy tej kwestii w przyjazny i chrześcijański sposób, nic nie da się zrobić.

Chcemy więc, abyście rozważyli ważny obowiązek stowarzyszenia się. Przyłączcie się do nas w realizacji tej sprawy, gdyż jest to sprawa Chrystusa i wszystkich chrześcijan, we wszystkich Kościołach. Ta sprawa w końcu odniesie sukces mimo wszelkich sprzeciwów. Zjednoczmy się, aby ją promować. Zjednoczeni stawimy czoła wszystkiemu.

Nie odważymy się twierdzić, że pozostało nam wiele czasu, aby dokonać tego przed powrotem Chrystusa. On może powrócić w każdej chwili.

Nie wierzcie tym, którzy mówią, że to nie jest dobry czas. To jest właściwy czas. Nie możemy trwać bezczynnie w podziałach i zepsuciu, kiedy nasz Pan wzywa nas do upamiętania i reformy.

On wzywa nas, abyśmy powrócili do wolności, jaką dał nam Chrystus. Żaden człowiek nie powinien być panem nad innym w kwestiach wiary. Dlatego zachęcamy wszystkie Kościoły, aby pozwoliły swoim członkom korzystać z wolności, którą dał im Bóg, by decydować w sprawach Jego Słowa.

 

Nasze propozycje

Jako pierwszy krok w promowaniu tej wolności, przedstawiamy następujące propozycje. Zachęcamy, abyście dzieli się swoim spostrzeżeniami na ich temat. Wierzymy, że każda propozycja będzie lepsza, jeśli zostanie rozważona wspólnie. Dlatego oczekujemy waszych sugestii na temat zmian, jakie należy w nich wprowadzić.

Nie jest naszą intencją, aby propozycje te stały się nowym wyznaniem wiary. To jedynie sugestie, jak odrzucić liczne naleciałości, jaki nagromadziły się od pierwszych wieków chrześcijaństwa, które teraz uniemożliwiają nam postawienie nóg na tym samym gruncie, na którym Kościół stał na początku.

Jeśli odrzucimy te naleciałości, będziemy mogli odtworzyć w Kościele warunku, w jakich pozostawili go apostołowie.

 

Pamiętając o tym, proponujemy co następuję:

Oto trzynaście propozycji, które naszym zdaniem mogą pomóc nam stanąć na tym samym gruncie, na którym stał Kościół w czasach Nowego Testamentu.


1. Kościół Chrystusa na ziemi jest nieodzownie, rozmyślnie i strukturalnie jednością. Obejmuje wszystkich ludzi, na każdym miejscu, którzy pokładają zaufanie w Chrystusie i są Mu posłuszni we wszystkim zgodnie z nauczeniem Pisma Świętego, i którzy wyrażają to w swym charakterze i postępowaniu. Nikt inni nie może być nazywany chrześcijaninem.

2. Choć Kościół Chrystusa na ziemi istnieje w różnych miejscach, nie powinno być podziałów między poszczególnymi zgromadzeniami. Każde zgromadzenie powinno przyjmować innych wierzących tak, jak czynił to Chrystus Jezus. To będzie manifestacją Bożego charakteru przed wszystkimi ludźmi. By to umożliwić, wszystkie zgromadzenia powinny podzielać te same praktyki i głosić te same zasady.

3. By to osiągnąć, nie należy narzucać chrześcijanom niczego z wyjątkiem tego, co jest wyraźnie nauczane w Słowie Bożym. Nic, co jest zapisane w statucie i prawach kościoła nie powinno być traktowane jako natchnione i autorytatywne, o ile nie jest to wyraźnie nauczane w Słowie Bożym. Zatem ludzkie tradycje, bez względu na to, „jak długo robiliśmy to w ten sposób”, nie mogą być dla nas autorytetem.

4. Choć Boża objawiona wola została wyrażona w księgach Starego i Nowego Testamentu, to księgi Nowego Testamentu zawierają bezpośrednie wzorce liturgii, dyscypliny i ustroju wspólnoty Kościoła oraz obowiązków poszczególnych jego członków.

5. Nie należy włączać do wierzeń i liturgii Kościoła, ani czynić miernikiem wspólnoty wiary niczego, co nie jest równie stare jak księgi Nowego Testamentu.

Nikt nie powinien narzucać wiążących praw dyktujących jak dokładnie powinno wyglądać realizowanie różnych praktyk, jeśli Nowy Testament milczy na temat sposobu ich realizacji.

Jeśli dokładny sposób realizacji tychże praktyk nie został przedstawiony, wystarczy, jeśli wypełnimy ich intencję.

6. „Wnioski”, do jakich dochodzimy dzięki systematycznemu studiowaniu Pisma Świętego, choć cenne i doktrynalnie zasadne, nie powinny być miernikami wspólnoty wiary. „Wnioski” wypływają z naszych przemyśleń i interpretacji. Lecz wiara człowieka musi opierać się na mocy i prawdzie Bożej, a nie na ludzkiej mądrości.

Nasze „wnioski” powinny służyć budowaniu tych, którzy już są chrześcijanami, a nie być egzaminem wstępnym dla tych, którzy jeszcze chrześcijanami nie są.

7. Z pewnością będziemy dochodzili do różnych „wniosków” studiując systematycznie różne tematy w ramach chrześcijaństwa. Im bardziej wyczerpujące będzie nasze studium i prezentacja tematu, tym lepiej.

Pamiętajmy jednak, że kościół składa się z ludzi na różnym stopniu dojrzałości duchowej - i zrozumienia - duchowych niemowląt, duchowych dzieci, duchowych młodzieńców, duchowych dorosłych (symbolicznie mówiąc). To znaczy, że zawsze będą między nami różnice w zrozumieniu wiary, a w konsekwencji także we wnioskach, jakie wyciągamy. Lecz różnice te nie powinny być miernikiem wspólnoty wiary.

8. Nie jest konieczne, aby wszyscy ludzie postrzegali całą prawdę Bożą dokładnie w ten sam sposób, zanim zostaną przyłączeni do Jego Kościoła. Konieczne jest, aby rozumieli dwie rzeczy (1) że są zgubieni oraz (2) że Jezus jest drogą do zbawienia. A także aby wyznali swoją wiarę w Niego i byli gotowi być Mu posłusznymi we wszystkim.

9. Każdy, kto złożył taką deklarację powinien uznawać innych, którzy złożyli to samo wyznanie, za świętych Bożych i kochać ich jako braci. Tacy ludzie są dziećmi tej samej rodziny, świątyniami tego samego Ducha, członkami tego samego ciała, odbiorcami tej samej łaski, obiektami tej samej Bożej miłości, nabytymi za tę samą cenę i współdziedzicami tego samego dziedzictwa. A co Bóg złączył, człowiek niechaj nie waży się odrzucać.

10. Podziały między chrześcijanami są odrażającym złem i przyczyną wielu tragedii. Oto trzy z tych tragedii:

(1) Są niechrześcijańskie, ponieważ niszczą widoczną jedność ciała Chrystusa. Podziały sugerują, że Chrystus jest podzielony w sobie, wyłączając i ekskomunikując część swego Ciała.

(2) Są niebiblijne, ponieważ są surowo zabronione przez Boga.

(3) Są nienaturalne, ponieważ motywują chrześcijan do nienawiści i walki jedni przeciw drugim, mimo iż Bóg dał im przykazanie, aby kochali się nawzajem jak bracia.

Podsumowując, podziały są rezultatem i przyczyną zamętu i wszelkiego złego dzieła.

11. Wszystkie przeszłe i obecne wypaczenia i podziały w Kościele wynikają z dwóch przyczyn: (1) Częściowego zaniedbywania jasno wyrażonej woli Bożej; (2) Nalegania, aby ludzkie opinie i upodobania zostały uznane za część wierzeń, życia i liturgii Kościoła.

12. Są cztery praktyki konieczne, aby Kościół mógł manifestować dojrzałość i postępowanie, którego pragnie Bóg:

(1) Przyjmowanie tylko tych, którzy wyznają wiarę w Chrystusa i są Jemu posłuszni. (2) Wykluczanie każdego, kto nie potwierdza tego wyznania swych charakterem i postępowaniem.

(3) Nauczanie przez odpowiednio przygotowanych kaznodziejów tylko tego, co jest jasno wyrażone w Słowie Bożym.

(4) Sprawowanie przez tych kaznodziejów wszystkich nakazanych przez Bożych ustanowień, których przestrzegał Kościół opisany w księgach Nowego Testamentu - i w sposób, w jaki były one w Kościele przestrzegane.

13. Kiedy sprawowanie ustanowień ulega zmianie z powodu okoliczności i zmiana ta jest konieczna gdyż inaczej sprawowanie ustanowień nie byłoby możliwe (z powodu okoliczności), to zmianę taką należy postrzegać jedynie jako zabieg człowieka. Nie należy nadawać jej wyższego usankcjonowania.

 

Jak należy je realizować

Przedstawiamy powyższe propozycje jako sposób promowania i przygotowania drogi do trwałej, biblijnej i funkcjonalnej jedności między chrześcijanami. Mamy nadzieję, że zwrócą one uwagę na pewne fundamentalne prawdy i zasady, które zmierzają wprost do realizacji celu jedności.

Teraz wy, czytelnicy, musicie ocenić, czy cel ten zdołają osiągnąć. Jeśli nie, to zmieńmy je tak, aby stały się odpowiednie i zostały jednomyślnie zaakceptowane jak narzędzie sprzyjające jedności.

W międzyczasie, studiujmy je dokładnie. Nie są one dziełem większości (na przykład specjalnej rady lub komitetu). I nie potrzebują głosów większości, aby zostać przyjęte. Liczy się prawda, a nie głosy większości.

Naszym mottem jest „Jedność w Prawdzie”. Naszym standardem jest Boże Słowo. I zamierzamy nadal podnosić Jego sztandar, walczyć pod Jego flagą i Jego orężem, który „nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej” - także warowni podziałów, murów separacji, które zostały wzniesione, aby robić stado Boże.

To nieprzyjaciel wznosi te mury. Lecz nieprzyjaciel nie zwycięży, gdyż Bóg obiecał zwycięstwo swojemu ludowi. Nie będzie ono jednak możliwe w naszym rozbitym i podzielonym stanie, bo „dom sam w sobie rozdwojony (...) nie będzie mógł się ostać”.

Tak prezentuje się stan Kościoła już od długiego czasu. Lecz „nie odrzuci Pan ludu swego, a dziedzictwa swego nie opuści, gdyż prawo musi pozostać prawem i za nim opowiedzą się wszyscy prawego serca”.

To w takich ludziach pokładamy nadzieję. Więc przyjdźcie, błogosławieni przez Pana. Mamy wasze modlitwy. Obyśmy również mieli waszą rzeczywistą pomoc.

Jakże inaczej? Czy mielibyśmy się modlić o jakąś rzecz i nie starać się jej osiągnąć?

 

I. Stowarzyszenie jedni z drugimi

Pragniemy zasugerować praktyczne sposoby, w jakie możemy współpracować ze sobą, aby osiągnąć jedność chrześcijańską. Mówiąc wprost, chodzi o stowarzyszenie się jedni z drugimi. Co najmniej raz w miesiącu spotykajmy się z chrześcijanami z innych wspólnot, którzy mieszkają w pobliżu.

Może znajdziesz tylko kilku chrześcijan, którzy zgodzą się to robić. Lecz niech brak dużej liczby osób nie zniechęca cię. Pamiętaj, że Jezus obiecał, że gdzie dwóch lub trzech zbierze się w Jego imieniu, On będzie pośród nich obecny. Ta obietnica powinna ustrzec nas przed zniechęceniem.

Nie trwajmy w milczeniu i bezczynności, jak długo Boża sprawiedliwość i zbawienie są zaciemniane przez nasze podziały. Z pewnością możemy znaleźć sposób, aby stowarzyszyć się z innymi chrześcijanami w okolicy.

Dlaczego powinniśmy mieć społeczność z chrześcijanami z innych grup? Z czterech następujących powodów:

(1) W celu proszenia Pana o przynajmniej trzy rzeczy

(a) Odnowę: by Jego Kościół odzyskał swą oryginalną strukturalną jedność i czystość.

(b) Spełnienie: by Kościół osiągnął pomyślność, która jest mu obiecana;

(c) Ewangelizację: o rychłe nawrócenie Żydów i przyłączenie  wielu pogan do Kościoła.

(2) W celu zbadania złych przyczyn ubolewania godnych podziałów między nami.

(3) W celu rozważenia niszczących rezultatów podziałów miedzy nami.

(4) W celu opłakiwania tychże rezultatów. Ktoś musi wyrazić żal z powodu tych rezultatów, pamiętając, że Panu powiedział, „Wrócę na swoje miejsce, aż zaczną szukać w skrusze mojego oblicza”.

Po co jednak kłopotać się stowarzyszaniem z innymi chrześcijanami? Cóż, czy możliwe będzie uwolnienie się od ubolewającej klęski podziałów, jeśli będziemy karmić i usprawiedliwiać ducha podziałów?

W jaki sposób karmimy ducha podziałów? Przez odmowę stowarzyszenia się z tymi, z którymi nie zgadzamy się w sprawach osobistych opinii (indywidualnych i zbiorowych „koników”, które nie są wyraźnie nakazane w Słowie Bożym).

Jeśli w danej okolicy będą ludzie, którzy odważą się stowarzyszać w małych grupach z innymi - jako zwolennicy pokoju i adwokaci jedności chrześcijańskiej - to powinni następnie poznać innych, którzy czynią to samo w innej okolicy. Grupy z różnych miejsc mogłyby spotykać się dwa razy do roku w dogodnej, centralnej lokalizacji. Szersze grono dawałoby możliwość dzielenia wspólnych wysiłków na polu promowania jedności w ludzie Bożym.

Mamy nadzieję, że wielu sług Pańskich, w każdym miejscu, będzie w tym uczestniczyć.

 

II. Studiowanie Słowa

Wierzymy, że możecie zgodzić się z nami w tym, co następuje:

(1) Wy również kochacie prawdę, która jest w Jezusie.

(2) Wy również pragniecie zjednoczenia w Chrystusie ze wszystkimi, którzy Go kochają.

(3) Wy również jesteście pełni smutku, widząc ubolewania godne podziały między nami. (

4) Wy również odrzucacie ludzkie doktryny i przykazania, aby wypełnić prawo Chrystusa.

(5) Wy również wierzycie, że żaden człowiek nie ma prawa osadzać lub odrzucać swego brata w Chrystusie, z wyjątkiem sytuacji, gdy brat ten jest potępiony przez wyraźne nauczanie Słowa.

(6) Wy również wierzycie, że jedność i miłość nie powinny być niszczona poprzez stawianie ludzkich opinii i tradycji na równi z autorytetem Słowa Bożego. Dzieje się tak, gdy nasze opinie i/lub tradycje używane są jako miernik wspólnoty wiary.

Jeśli zgadzacie się z powyższym, dołączcie do nas w pracy na rzecz jedności.

Jeśli niektórzy nie podzielają naszych pragnień, wyrażonych powyżej, modlimy się, aby byli oni otwarci na dalsze objawienie w tych kwestiach. Mamy nadzieję, że będą z powagą i atmosferze modlitwy studiować to, co przedstawiliśmy na tych stronach. Modlimy się, aby w swych studiach z pokorą polegali na Bożym Duchu, a nie na duchu własnej samowystarczalności i lojalności wobec wybranej grupy. Myślimy, że takie studium może przyczynić się do szczęścia jednostek i pokoju całego Kościoła.

Nie mówimy tego dlatego, że uważamy się za intelektualnie lepszych od innych. Opieramy naszą sprawę na Słowie Bożym, a nie na sobie. Przedkładamy to waszej uwadze, ponieważ pewne prawdy, wyraźnie nauczane w Biblii, są często ignorowane w wyniku zaniedbań i/lub uprzedzeń.

Dlatego też podjęliśmy wysiłki, aby poświęcić uwagę biblijnej trosce o jedność. Wierzymy, że chrześcijańska jedność jest rzeczą szczęśliwą, chwalebną i pożądaną. To rzecz niewątpliwa. Możemy mieć jednak różne idee, jak należy ją promować. Powyższy praktyczna sugestia, aby spotykać się ze sobą, jest tylko jednym z pomysłów. Wy również możecie je mieć inne pomysły.

Lecz jest jedna idea, w której nie godzimy się pójść na kompromis - trwanie w wyznawaniu i praktykowaniu tego, co jest jasno wyrażone w Słowie Bożym jest jedyną drogą do jedności.

Nie możemy orędować za sprawą jedności, promując jednocześnie interesy jednej grupy. Takie postępowanie trwa już zbyt długo. Nie prowadzi do jedności, lecz dalszych podziałów.

 

III. Zjednoczenie z Chrystusem

Musimy powrócić do pierwszej i drugiej z podstawowych prawd chrześcijaństwa. Jakie są te dwie prawdy?

(1) Zjednoczenie z Chrystusem oraz

(2) Zjednoczenie jedni z drugimi w Nim - „przyjmujcie jedni drugich, jak i Chrystus przyjął nas, ku chwale Boga”. „A to jest przykazanie Jego, abyśmy wierzyli w imię Syna Jego, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie, jak nam przykazał. A kto przestrzega przykazań Jego, mieszka w Bogu, a Bóg w nim, i po tym Duchu, którego nam dał, poznajemy, że w nas mieszka” - Duchu wiary, miłości i trzeźwego myślenia.

Lecz jak mamy kochać i przyjmować brata, jeśli odmawiamy wspólnoty z nim? Gdyby odmowa wspólnoty spotkała nas ze strony Chrystusa, wtedy bylibyśmy najbardziej pożałowania godni.

Niech to będzie jasne. Nie mówimy o przyjmowania brata, który sprzeniewierzył się zamiarom Bożego Słowa w uczynku lub doktrynie, i nie chce pokutować; który nie chce, aby Słowo było jego nauczycielem. Przyjmowanie takiego brata nie sprzyjałoby sprawie jedności chrześcijańskiej.

Lecz smutną prawdą jest, że niektórzy z nas czynią to w imię jedności. Więc kiedy odmawiający pokuty brat nie zostanie przyjęty w jednej grupie, po prostu idzie do innej grupy, która nie przejmuje się tym, czego naucza Słowo. Takie postępowanie nie sprzyja jedności, a raczej tworzy więcej grup, które ustanawiają własne standardy. Jakże żałosny jest to substytut chrześcijańskiej jedności i miłości.

Oby Bóg jak najszybciej otworzył oczy swego ludu, by ujrzeli te sprawy w prawdziwym świetle i zachęcił ich, aby wyszli z pustyni. Opuśćmy tę wieżę Babel zamętu. Polegajmy na Chrystusie i otwórzmy się na siebie nawzajem w Nim, trwając usilnie w jedności Ducha i więzi pokoju.

Jedność między nami jest najlepszym widocznym dowodem naszej więzi z Chrystusem, gdyż On powiedział, „Przykazanie daje wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie”, a także „Ojcze Święty, zachowaj w imieniu Twoim tych, który mi dałeś, aby byli jedno, jak my. Aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a Ja w tobie, aby i oni w nas jedno byli, aby świat uwierzył, że Ty mnie posłałeś. A Ja dałem im chwałę, którą mi dałeś, aby byli jedno, jak my jedno jesteśmy. Ja w nich, a Ty we mnie, aby byli doskonali w jedności, żeby świat poznał, że Ty mnie posłałeś i że ich umiłowałeś, jak i mnie umiłowałeś”.

Oby Pan przyspieszył to w Swym czasie.

Żegnajcie.

Pokój niech będzie ze wszystkimi, którzy szczerze kochają Pana Jezusa Chrystusa, Amen.

Thomas Campbell

Thomas Acheson


Po napisaniu Deklaracji i wezwania Thomas Cambell napisał obszerny dodatek, którego parafraza znajduje się poniżej.

 

 

DODATEK

 

By uniknąć nieporozumień, jak zamierzamy wprowadzić w czyn nasze propozycje na rzecz jedności, przedstawiamy następujące wyjaśnienia:

 

Definicja sługi Chrystusa

Po pierwsze, chcemy, żebyście wiedzieli, że w żaden sposób nie będziemy wtrącali się w życie lokalnego zgromadzenia, nawet jeśli poślemy tam duchownego; co więcej, nie będziemy rozbijali zgromadzeń z powodu naszych propozycji. Nie chcemy, aby ludzie podążali za nami, lecz aby podążali za Słowem. Nie mamy do powiedzenia nic nowego, czego nie byłoby w Biblii.

Z drugiej strony, nie będziemy również przedstawiać nikogo jako sługi Chrystusa, ani też zabraniać ludziom lub zniechęcać ich do słuchania kogokolwiek tylko dlatego, że może on wyznawać opinie, z którymi my nie chcemy się zgodzić. Nie będziemy również zachęcać nikogo, aby odchodził od niego z tego powodu.

Kogo zatem uważamy za sługę Chrystusa? Każdego, kto głosi wolne, bezwarunkowe zbawienie przez krew Jezusa, i głosząc to, wiedzie życie w świętości i pilności w sprawowaniu służby i troski o innych ludzi. Taki kaznodzieja nie musi obawiać się niczego z naszej strony. Niech Bóg błogosławi wszystkich takich kaznodziejów, bez względu na to, jakim imieniem siebie nazywają. I oby  Bóg przyspieszył nadejście dnia, kiedy będziemy podobnie patrzeć na różne kwestie i nazywać się tym samym imieniem.

Lecz tych, którzy nie głoszą zbawienia w Jezusie i którzy troszczą się bardziej nie o ludzi, lecz o ich majątek, nie uznajemy za sługi Chrystusa, lecz za najemników. I z radością będziemy patrzeć, jak Boży lud wypiera się ich.

Będziemy udzielać pomocy, zapewniając kaznodziejów jedynie w tych miejscach, gdzie są oni potrzebni - i jest wiele takich miejsc.

 

Jedność pośród różnic

Niektórzy myślą, że jesteśmy przeciwni wszystkim wyznaniom wiary. To nieprawda. Jesteśmy przeciwni jedynie tym, które stoją na przeszkodzie jedności Kościoła. Które to wyznania?

(1) Te, które zawierają rzeczy nie nauczane wyraźnie w Biblii.

(2) Te, które używane są jako narzędzie wiary, to znaczy, że trzeba je wypowiadać, aby właściwie wierzyć.

(3) Te, które uciskają niedojrzałych chrześcijan.

Nie sprzeciwiamy się tym wyznaniom wiary, które nie zaliczają się do żadnej z trzech powyższych kategorii. Bowiem to nadużywaniu wyznań wiary, a nie ich używaniu, się sprzeciwiamy.

Pragniemy reformy Kościołów Chrystusa. Nie chcemy ich upadku. Odrzucamy wszelkie zarzuty, jakoby nasze propozycje sprzyjały podziałom lub miały na celu stworzenie nowej grupy. Wszelkie zarzuty tego rodzaju wynikają z braku znajomości naszych propozycji lub błędnego ich zrozumienia. W rzeczywistości jesteśmy przeciwni duchowi podziałów. Zabiegamy o jedność chrześcijańską wzywając wszystkich, aby podążali jedynie za nauczaniem Biblii i niczym więcej.

Lecz mówiąc, że powinniśmy podążać jedynie za nauczaniem Biblii i niczym więcej, jesteśmy świadomi, że jako ludzie będziemy korzystać ze swych umysłów, dochodząc do zrozumienia i wypracowując opinie i wnioski na temat nauczania Biblii. Nie sposób wyeliminować racjonalnych  rozważań. Zawsze będą ona mieć miejsce. Nie zaprzeczamy temu. Lecz świadomi tego, oczekujemy, że każdy z nas będzie pamiętał o różnicy między tym, co Biblia rzeczywiście mówi, a naszymi wnioskami na ten temat. Nauczymy się rozpoznawać i przyznawać, gdzie pierwsza z tych rzeczy się kończy, a druga zaczyna. I nie pozwalajmy, aby nasze wnioski były ważniejsze od nakazów Biblii. Można zjednoczyć się wokół tego, co mówi Biblia, a nie wokół tego, co ludzie twierdzą o jej nauczaniu. Więc nie pogrążajmy jedności chrześcijańskiej żądaniami, aby inni zgadzali się z naszym zrozumieniem, opiniami, wnioskami i upodobaniami.

Co więc sugerujemy? Uważamy, że powinniśmy uważać za braci wszystkich, którzy trwają w tym, czemu w Biblii towarzyszy wyraźne „tak mówi Pan”. I nie powinniśmy odrzucać nikogo tylko dlatego, że nie zgadza się w każdym szczególe z naszymi opiniami. Pamiętajmy, inni mogą patrzeć na różne kwestie inaczej. Oczywiście, będziemy czynili użytek z naszego rozumu. Lecz gdy my myślimy, że mamy rację, inni mogą myśleć, że się mylimy. Gdy my myślimy, że formułujemy swoje opinie i wnioski zgodnie z zasadami logiki, inni, oceniając nasze wnioski, mogą myśleć, że te zasady logiki łamiemy. Co więc powinniśmy uczynić? Nigdy nie powinniśmy dopuścić, aby wnioski omylnych ludzi (nas i innych - wszyscy jesteśmy omylni) stawały się miernikiem wspólnoty wiary. „I tak przyczyni się twoje poznanie do zguby człowieka słabego?” Czy to jest chodzeniem w miłości?

Przyjmujmy jedni drugich tak jak Chrystus przyjął nas. Dlatego nie odważymy się wspierać odrzucania Bożych dzieci tylko dlatego, iż nie podzielają one naszych wniosków, które są produktem ludzkiego umysłu.

Jeśli nasze propozycje są obraźliwe lub wzbudzają czyjś niepokój, nie jest tak dlatego, iż usilnie je narzucamy. Przedstawiliśmy te idee, ale nie zmuszaliśmy i nie będziemy zmuszać nikogo do ich przyjęcia. Sami natomiast będziemy je praktykować. Wprowadzenie w czyn tychże propozycji z pewnością spowoduje pewne zmiany. Ale zmiany są potrzebne, jeśli ma nastać jedność.

Pragniemy nie tylko sami wprowadzać w czyn te zasady, lecz przyczynić się również do powstania tak wielu Kościołów, jak to możliwe, które będą podzielały tę uniwersalną perspektywę. Kościoły, które będą żyły zgodnie z tą jednoczącą zasadą, będą instrumentalne w przybliżeniu nas do realizacji celu chrześcijańskiej jedności. Na Kościołach tych z pewnością będą również spoczywały błogosławieństwa pierwszych chrześcijan. Pragniemy, aby nasze czyny były wzorowane na postępowaniu pierwszych chrześcijan.

Pierwsi chrześcijanie żyli w jedności, mimo różnic opinii. Jeśli podążymy za ich przykładem, będzie można położyć kres dwóm przejawom zła: (1) osądzaniu i odrzucani jedni drugich z powodu kwestii, w których nasz Pan powstrzymywał się od osądu; (2) byciu zgorszonym prywatnymi opiniami brata, jeśli on uważa je za to, czym są rzeczywiście - opinie (lub gorszyć go naszymi opiniami). Jeśli zaś uważa je nie za jedynie opinie, lecz za „prawo”, w które musimy wierzyć, wtedy powinniśmy osądzać go nie za jego opinie, lecz za ich nadużywanie. Pamiętaj, „jeden jest zakonodawca i sędzia, ten, który może zbawić i zatracić. Ty zaś kim jesteś, że osądzasz bliźniego?”

 

Jedynie Biblia

Stwierdziliśmy, że nikt nie ma prawa osądzać swego brata z wyjątkiem sytuacji, gdy brat ten sprzeniewierzył się jasno wyrażonej literze prawa. Co jednak mamy na myśli, mówiąc o „jasno wyrażonej literze prawa”? Mamy na myśli wszelkie zakazy i wszystkie wymagania. Lecz musimy je rozumieć w relacji jedne do drugich, a nie w odosobnieniu.

Nie ma żadnego Bożego prawa, któremu nie towarzyszyłyby słowa „tak mówi Pan”, wypowiedziane na głos lub wyrażone w czynie. W kwestiach, w których nie znajdujemy słów „tak mówi Pan”, nie mamy prawa wtrącać się w prywatne opinie innych chrześcijan. W takich kwestiach będą występowały różne opinie i praktyki. Tak było nawet w Kościele apostolskim i nie niszczyło to jedności. Panowała tam wolność, która nie powodowała zniszczeń.

Z tego powodu jesteśmy gotowi nie narzucać innym żadnych opinii ani praktyk, które nie są wyraźnie przedstawione w Słowie Bożym. Jeśli inni przyjmą taką postawę, będziemy mogli powrócić do pierwotnej ustrojowej jedności Kościoła chrześcijańskiego i żyć razem w pokoju i jedności.

Apostoł Paweł dał nam przykład, wyrzekając się swoich praw, aby nie przyprowadzać do upadku swojego brata. Nie zrozumcie mnie źle. Możemy zachować swoje opinie i praktyki, jak długo nie łamią one wyraźnego nauczania Biblii, ale nie wolno nam narzucać innym ich przestrzegania.

To była cecha chrześcijaństwa Nowego Testamentu. Niektórzy chrześcijanie pochodzenia żydowskiego powstrzymywali się od pewnych pokarmów, zachowywali pewne dni, obchodzili Paschę, obrzezywali swoje dzieci itp, podczas gdy chrześcijanie pochodzący z pogan nie robili tego. Nie stało to jednak na przeszkodzie jedności. Każda grupa akceptowała drugą w miłości.

Chrześcijanie pochodzący z pogan mogli zabronić chrześcijanom pochodzenia żydowskiego przestrzegania niektórych praktyk. Albo chrześcijanie pochodzenia żydowskiego mogli nalegać, aby chrześcijanie pochodzący z pogan przestrzegali tychże praktyk. Lecz żadna z grup nie mogła sięgnąć po Pismo Święte, aby uzasadnić swoją pozycję.

Chrześcijanie pochodzenia żydowskiego nie grzeszyli przestrzegając tychże praktyk, a chrześcijanie pochodzący z pogan nie grzeszyli nie przestrzegając ich. Gdyż w kwestiach, gdzie nie ma biblijnego nakazu lub zakazu, nie ma też grzechu z tą kwestią związanego.

Bóg akceptuje różnice między nami, lecz nie naszą arogancję w kwestii tychże różnic. Tak jak Bóg jest cierpliwy wobec nas, i my powinniśmy być cierpliwy wobec siebie nawzajem, „znosząc jedni drugich w miłości i starając się zachować jedność Ducha w spójni pokoju”.

Możemy zrezygnować z każdej idei i praktyki, jeśli Słowo milczy na jej temat, szczególnie jeśli odmowa rezygnacji z nich zaszkodziłaby jedności. W tej kwestii Słowo nie milczy. Paweł wyraził to w ten sposób: „Wszystko wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne; wszystko wolno, ale nie wszystko buduje”.

Gdy nie było wyraźnego zakazu lub nakazu, który decydowałby o postępowaniem Pawła, kierował się on pragnieniem budowania braci. To przykład danym nam przez Boga. Zbyt wiele wymagań jest z arogancją narzucanych ludziom w kwestiach, w których Biblia milczy. Postępując tak tracimy więcej niż zyskujemy. Któż nie będzie gotowy zrezygnować z groszy, aby zyskać królestwo?

Ideałem byłoby, gdyby zniknęły wszystkie pomniejsze różnice. Gdybyśmy przestali zwracać uwagę na liczne opinie, które teraz dzielą Kościół, umarłby i zniknęły one już dawno temu. Lecz ciągłe naleganie, aby traktować je jako artykuły wiary i podstawę zbawienia, tak mocno utkwiło w umysłach ludzi, że niektórzy z nich wolą zaprzeczyć Biblii, niż wyzbyć się tychże opinii.

Z takiej postawy wynikło tak wiele zła, iż wydaje się czasami, że nasz Pan wydał nas naszej głupocie. Postąpił już tak z Izraelem. „Lecz lud mój nie słucha głosu mego, a Izrael nie był mi uległy. Zostawiłem ich w zatwardziałości serca, by postępowali według zamysłów swoich”. Połóżmy kres tym haniebnym schizmom.

Niektórzy mogą wyrażać sprzeciw, sugerując, że powszechne stosowanie się do tego, co jest jasno wyrażone w Biblii nie doprowadzi do jedności, ponieważ różnice zawsze będą obecne. Lecz jest to słaby argument. Gdyż jedność, o której mówimy, nie jest bynajmniej konformizmem wobec prywatnych opinii i praktyk. Mówimy o jedności wspólnot chrześcijan, którzy będą podążać tą samą drogą oraz wyznawać i praktykować te same rzeczy, które są wyraźnie zabronione lub nakazane w Piśmie Świętym. Mówimy o biblijnej jedności Kościoła w jego publicznym nauczaniu i praktyce oraz miłości, jaką jego członkowie darzą siebie nawzajem.

Fundamentem jedności jest zgoda co do jasno wyrażonej, objawionej woli Bożej. Módlmy się o taką jedność. I dokładajmy wszelkich wysiłków, z pokojem i rozwagą, aby wykorzystać wszelkie biblijne środki ku osiągnięciu tego celu.

Jeśli droga do osiągnięcia celu, którą sugerujemy, jest zła, miłość naszych bracia w Chrystusie skieruje nas we właściwą stronę. Jeśli droga ta jest właściwa, ich wierność Chrystusowi i Jego sprawie skłoni ich do szybkiego zaangażowania się w pomoc nam w tym błogosławionym dziele.

 

Biblijne ograniczenia i swobody

Zakładam, że niektórzy mogą zarzucić nam, iż jesteśmy zbyt tolerancyjni. Lecz ten zarzut nie zniechęci nas, jak długo tylko nasza rezerwa w osądzaniu nauczania i praktyk innych ludzi będzie zgodna z tym, na co pozwala Biblia.

Byłoby dobrze, gdybyśmy wszyscy stali się tak tolerancyjny, jak pozwala Biblia. Osobiście zamierzamy posunąć się tak daleko, jak pozwala Biblia i ani odrobiny dalej. To wyznajemy. I zachęcamy was, abyście oceniali nasze postępowanie według tego wyznania. Czy to, co wyznajemy i to, jak postępujemy, jest ze sobą zgodne?

Tolerancja jest zła jedynie wtedy, kiedy człowiek przejawia większą tolerancję niż pozwala na to Biblia. Dlatego też pierwszą rzeczą, jakiej wszyscy potrzebujemy, jest znajomość Pisma Świętego. A potem, patrząc przez soczewkę Biblii, możemy rozstrzygnąć, kto jest, a kto nie jest naszym bratem w Chrystusie.

Jeśli człowiek nie zna Biblii, nie będzie w stanie rozstrzygnąć tej kwestii samodzielnie. Będzie zmuszony podążać za decyzjami swego przywódcy. Zbyt wielu przywódców nie spogląda przez soczewkę Pisma Świętego. Jeśli człowiek zdejmuje okulary Biblii i zastępuje je własnymi lub podanymi przez grupę, do której należy, staje się ślepy na Pismo Święte. Tragedią jest, ze wnioski duchowo ślepych przywódców mają większy wpływ, niż Biblia.

Wzywamy wszystkich chrześcijan, aby formowali swoje osądy jedynie w oparciu o Biblię - a nie ludzkie jej interpretację. Bądź tak tolerancyjny, jak Biblia, i ani odrobiny bardziej.

Bycie nazwanym tolerancyjnym może być zarzutem lub pochwałą. Jest zarzutem, jeśli odnosi się do ludzi wykraczających poza ograniczania, które stawia Biblia. Czynimy to odrzucając stwierdzenia Pisma Świętego lub stawiając własne opinie, przemyślenia i wnioski obok treści Pisma Świętego i uważając je za autorytarne.

Z drugiej strony, bycie tolerancyjnym jest pochwałą, jeśli odnosi się do ludzi, którzy są gotowi utrzymywać społeczność z uznanymi braćmi w Chrystusie, którzy nie sprzeciwiają się ani nie zaprzeczają niczemu, co jest jasno wyrażone w Biblii. Musimy zakreślić nasz krąg wspólnoty równie szeroko, jak zakreśla go Biblia.

Jakim człowiekiem jesteś, gdy chodzi o tolerancję? Takim, który osądza i potępia, gdy nie ma ku temu biblijnych podstaw, czy takim, który odmawia czynienia tego pod jakimkolwiek pozorem? Człowiek pierwszego rodzaju jest tolerancyjny, ponieważ wykracza poza to, co mówi Biblia i w istocie umniejsza rodzinę Bożą. Człowiek drugiego rodzaju jest tolerancyjny, ponieważ jego akceptacja innych jako braci i sióstr jest równie szeroka jak Boża akceptacja ich jako synów i córek.

To pierwszemu rodzajowi tolerancji jesteśmy przeciwni. Nie będziemy już dłużej wypowiadać się ponad to, co mówi Biblia. Jedność, czystość, pokój i powodzenie Kościoła nie będą możliwe, dopóki nie zgodzimy się być tak tolerancyjni i tak nietolerancyjni, jak pozwala na to Biblia.

 

Rezultaty lekceważenia Biblii

Istnieją co najmniej trzy zła związane z brakiem takiej tolerancji lub nietolerancji, jaką dopuszcza Biblia. Oto one:

(1) Pierwsze zło polega na podejmowaniu ostatecznych decyzji w kwestiach, których Bóg nie objawił w wyraźny sposób. Czytamy o tym w Księdze Powtórzonego Prawa 18,20, „Prorok, który ośmieli się mówić w moim imieniu słowo, którego mu nie nakazałem mówić, albo który będzie przemawiał w imieniu innych bogów, taki prorok poniesie śmierć”. Pamiętając o tym, Paweł wyraźnie rozróżnia między swym własnym osądem a wyraźnym słowem Pana (zob. 1 Kor 7,25 i 40). Choć Paweł powiedział, „sądzę, że i ja mam Ducha Bożego”, nie odważył się wiązać Kościoła swoimi wnioskami. Przeciwnie, wyznał, że jego słowa mają charakter przyzwolenia, a nie przykazania. Wątpię, czy nawet najlepsi ze współczesnych decydentów mogliby powiedzieć więcej niż „sądzę, że i ja mam Ducha Bożego”. Dlatego nie mają oni prawa wiązać ludzi swoimi wnioskami.

(2) Drugim złem jest osądzanie brata, że jest w zupełnym błędzie lub złamał prawo tylko dlatego, że nie zgadza się z naszymi opiniami. To pozwala nam ganić go i okazywać mu wzgardę. Nawet jeśli nie posuwamy się aż tak daleko, to często uważamy się za lepszych od niego, myśląc, „Ustąp, ja jestem świętszy niż ty”.

(3) Trzecie i największe zło jest w rzeczywistości naturalną konsekwencją drugiego. To przekonanie, że brat, który różni się od nas, tak naprawdę nie jest członkiem Kościoła Bożego na ziemi. Lecz jeśli nie jest członkiem Kościoła tu na ziemi, nie jest nim i w niebie. Więc traktujemy go jak człowieka, który został wykluczony z królestwa niebios i zbawienia. Odmawiamy społeczności z nim jako chrześcijaninem i członkiem Kościoła. Kiedy tak postępujemy, ogłaszamy go poganinem i człowiekiem potępionym. Swym postępowaniem wyrażamy przekonanie, że i Bóg postrzega go w ten sposób.

Możecie zaprotestować, mówiąc: „Odmowa społeczności z drugim człowiekiem nie oznacza, że uważamy go za poganina. Po prostu nie chcemy, aby był częścią naszej grupy” Ach tak? Czy naprawdę możecie mówić coś takiego i uważać się za Kościół Chrystusa? Gdyż Kościół Chrystusa ma odrzucać na ziemi to, co uważa za odrzucone w niebie.

Nie mamy prawa odrzucać na ziemi nikogo, o kim myślimy, że nie został odrzucony w niebie. Biblia mówi o tym wyraźnie w przypadku Diotrefesa. Jan napisał, że Diotrefes chciał odgrywać wiodącą rolę w zgromadzeniu. Odmawiał przyjmowania innych chrześcijan i nie pozwalał innym w Kościele ich przyjmować, a nawet wykluczał z Kościoła ludzi, którzy nie podążali za jego przykładem (zob. 3 J). Jako synowie Boży, nie traktujmy innych synów naszego Ojca tak, jak niektórzy z synów Jakuba potraktowali innego z jego synów, Józefa.

Możecie odpowiedzieć, „Ale to, że nie chcemy mieć nic do czynienia z daną osobą nie znaczy, że nie może ona być częścią Kościoła Bożego. Zawsze może pójść do innego zgromadzenia”. Ale to wcale nie usprawiedliwia waszej postawy. W rzeczywistości pewnie będziecie patrzeć z wyższością na zgromadzenie, które będzie traktowało go jak chrześcijanina.

Jeśli jedno zgromadzenie przyjmuje osobę, której inne zgromadzenie nie chce przyjąć, jak to wpłynie na jedność tychże zgromadzeń? Czy nie spowoduje to schizmy między dwoma zgromadzeniami lub nie pogłębi schizmy, która już między nimi istnieje? Nie możemy ignorować prawdy, że kogokolwiek uznamy za dziecko Boże, musimy mieć z nim społeczność jako bratem w Chrystusie.

Lecz to działa w obie strony. Mówiliśmy dotychczas o postawie Kościoła wobec człowieka, który nie podporządkowuje się wszystkim opiniom tego Kościoła. A teraz odwróćmy sytuację. Żaden człowiek nie powinien zrywać społeczności ze zgromadzeniem tylko dlatego, że istniejące tam służby, praktyki i nauczanie nie dają miejsca na indywidualne, osobiste opinie tego człowieka lub wymyślone przez niego praktyki. Jeśli chrześcijanin z tego powodu zrywa z Kościołem, twierdzi w ten sposób, że zgromadzenie to jest niegodne społeczności chrześcijan. Dokonuje ekskomuniki Kościoła.

To straszliwa rzeczy, kiedy zgromadzenie nie uznaje brata w wierze lub gdy brat w wierze nie uznaje zgromadzenie chrześcijan. Lecz to właśnie dzieje się, kiedy swoje prywatne opinie podnosimy do rangi artykułów wiary lub przykazań, według których mają postępować inni. Oczekujemy, że się im podporządkują. Oceniamy ich w oparci o to, czy to robią lub nie. Gdy tak się dzieje, opinie te z czasem staja się częścią praktyki i nauczania danego zgromadzenia. A gdy tak się dzieje, traktowane są tak, jakby pochodziły z Biblii i służą podejmowaniu decyzji, kogo zgromadzenie może zaakceptować i kogo odrzucić. Jakże ubolewania godne jest, że niebiblijne tradycje używane są w ten sposób!

 

Niech Kościół będzie posłuszny Pismu Świętemu

Jedynym rozwiązaniem jest powrót do pierwotnego standardu chrześcijaństwa. Co jest tym standardem?  Jest nim nauczanie i praktyka Kościoła w Piśmie Świętym Nowego Testamentu. Jeśli nawołujemy do posłuszeństwa, prośmy o posłuszeństwo wobec Nowego Testamentu jako doskonałego wzoru. Nowy Testament jest wystarczającym wzorcem liturgii, dyscypliny i ustroju Kościoła chrześcijańskiego. Więc czyńmy to, o czym czytamy, że oni czynili i mówmy tak, jak oni mówili. Innymi słowy, nauczajmy i praktykujmy to, czego oni wzór nam dali. Jeśli tak postąpimy, doświadczymy jedności i jednomyślności, którą oni posiadali.

Jeśli ktokolwiek może wskazać lepszy sposób odzyskania i zachowania chrześcijańskiej jedności i miłości, do których Bóg powołuje Kościół, niech nam o tym powie. Będziemy wdzięczni za to odkrycie i przyjmiemy je z należną troską.

Jesteśmy przekonani, że różnice w religijnych postawach, wierzeniach i zachowaniach są rezultatem odejścia o tego, co jest jasno wyrażone w Piśmie Świętym. Ponieważ Pismo Święte nie prezentuje różnych wierzeń i praktyk, nie możemy twierdzić, że to posłuszeństwo Pismu Świętemu jest przyczyną różnic między nami. Choć ludzie wyznający różne wierzenia twierdzą, że trzymają się Pisma Świętego, nie może to być prawdą. Mówienie tam, gdzie Biblia mówi i życie zgodnie z tym, czego Biblia naucza, zjednoczyłoby Kościół chrześcijański na całym świecie, a nie powodowało podziały w nim.

Przez „Kościół chrześcijański na całym świecie” rozumiemy wszystkich ludzi, których opisaliśmy wcześniej w propozycjach 1 i 8. Tych jedynie wzywamy do jedności chrześcijańskiej. Gdybyśmy wszyscy pod samego początku uznawali takich ludzi za chrześcijan, prawdopodobnie nie musielibyśmy dzisiaj tworzyć kryteriów rozsądzania, kto naprawdę jest naszym bratem.

 

Porażka eklezjastycyzmu

Oryginalnym kryterium uznania drugiego człowieka za brata i chrześcijanina był jego związek z Panem Jezusem Chrystusem w wierze, świętości i miłości. To powodowało jedność między nami. Lecz od tego czasu zaczęliśmy wymagać, aby inni przyjęli określone imię i wyznanie wiary, zanim uznamy wspólnotę z nimi. Przestaliśmy również zwracać uwagę na ich osobistą moralność. Postępując w ten sposób, zaniedbaliśmy naszą fundamentalną jedność w Chrystusie i zaczęliśmy promować jedność eklezjastyczną w różnych grupach, do których należymy.

Eklezjastyczne podstawy jedności są bardzo słabym fundamentem. Gdyż jeśli zabierzemy struktury, konwencje i postanowienia hierarchów, cóż pozostanie, aby utrzymać członków razem? W takim systemie członkowie słuchają raczej słów piastujących urzędy kościelne, mówiących im, co mają wierzyć i praktykować, a nie Biblii.

W rezultacie mają oni bardzo małą znajomość Biblii. W rzeczywistości znają ją tak słabo, że gdyby mieli polegać jedynie na Biblii, nie potrafiliby odróżnić papisty od protestanta. Używając tylko Biblii, nie byliby w stanie zachować Kościoła nawet przez jeden tydzień. Każdy mógłby wejść tam i głosić, co mu się tylko podoba, ponieważ członkowie nie byliby w stanie odróżnić prawdy od fałszu.

Biedni ludzie! Nic dziwnego, że są tak bardzo oddani przywódcom swoich denominacji. Wierzą, że gdy ich „wielebni” przywódcy mówią im, co mają wierzyć i jak mają postępować, to naprawdę jest z korzyścią dla nich. Mają większe zaufanie do przywódców swych denominacji niż do apostołów i proroków, którzy mówili jedynie to, do czego natchnął ich Bóg. Apostołowie ci nazywali się tylko Paweł, Jan, Tomasz itp, a nie Rabbi lub Wielebny. Byli tylko sługami i żyli jak słudzy. Nie zabiegali o status i przywileje, jak czyni to dzisiaj wielu przywódców.

Należy oczyścić Kościół z ludzi, którzy zabiegają o status, honorowe tytuły i urzędy. Kościół potrzebuje pokornych sług. Prawdziwe przywództwo przychodzi w postaci służby.

Eklezjastyczny łańcuch dowodzenia zanieczyścił Kościół i skłonił ludzi do błędnego rozumienia Bożych zamiarów. Pompatyczne, autorytarne i polityczne postawy eklezjastycznych przywódców zepsuły reputację Kościoła. Jeśli ktoś twierdzi, że jego pompatyczne, autorytarne postawy wobec hierarchii pochodzą z Biblii, to żądamy, aby nam pokazał skąd - werset po wersecie i słowo po słowie, iż rzeczywiście tak jest. Jeśli zdoła to zrobić, uznamy, że obecna sytuacja jest winą Biblii.

 

Wolność opinii

Niektórzy mogą zauważyć, że nasze wezwanie, by polegać na Biblii, nie jest gwarancją, że ci, którzy na to wezwanie odpowiedzą, będą mieli te same poglądy na wszystkie kwestie. Do pewnego stopnia zgadzamy się z tą obserwacją, gdyż niemożliwe jest osiągnięcie doskonałej jedność opinii w naszym obecnym niedoskonałym stanie. Jednak i w tym niedoskonałym stanie możemy osiągnąć poziom jedności, w którym nie będzie miejsca na podziały w ciele. Możemy być zjednoczeni w takim stopniu, że nie będziemy odrzucać brata, nawet jeśli nie ma on dokładnie takich samych poglądów jak my.

W rzeczywistości nie uważamy nawet, że wszyscy powinni mieć identyczne poglądy na wszystkie prawdy objawione przez Boga. Innymi słowy - nie wierzymy, że musimy osiągnąć stan, w którym nie będzie odmiennych opinii. Uważamy wręcz, że niemożliwe jest, aby wszyscy mieli takie same poglądy. Nie jesteśmy nawet pewni, czy taka jedność służyłaby czemukolwiek z wyjątkiem uczynienia bezużytecznym tak ważnych nauk, jak potrzeba okazywania jedni drugim zrozumienia i cierpliwości.

W naszym obecnym stanie jesteśmy dalecy od doskonałości. To oznacza, że nie będziemy wszystkiego postrzegać w dokładanie ten sam sposób. To powinno utrzymywać nas w pokorze. To powinno skłonić nas do zaprzestania osądzania jedni drugich w różnych kwestiach. To powinno skłonić nas do ostrożności, by nie stać się kamieniem, o który potknie się nasz brat. To powinno skłonić nas do zaprzestania wynoszenia naszych opinii i interpretacji na miejsce równe temu, co jest wyraźnie wyrażone w Biblii. To powinno skłonić nas do zaprzestania potępiania i odrzucania braci za to, że mają odmienne opinie i interpretacje.

Choć nasze wezwania, aby polegać na Biblii mogą nie sprawić, że wszyscy, którzy na to wezwanie odpowiedzą, będą mieli takie same opinie, nadal uważamy, że jest to najlepsza droga, by dążyć do jedności we wszystkim. Żadna inna postawa nie pozwoliła zapobiec rozłamom, uzdrowić podziały ani wytworzyć i utrzymać jedność opinii. Przeciwnie, inne postawy doprowadziły do podziałów.

Inne drogi zjednoczenia Bożego ludu mogły przynieść pewne rezultaty, ale zostałyby one również osiągnięte przez nawoływanie do posłuszeństwa Pismu Świętemu, a dzięki temu uniknęlibyśmy niszczących konsekwencji tychże dróg. Z pewnością żaden chrześcijanin nie powie, że trzymanie się Pisma Świętego stoi na przeszkodzie jedności, wierze, świętości i uwielbieniu, które zamierzył Bóg. Więc jeśli posłuszeństwo Pismu Świętemu wystarczy, by je osiągnąć, po co eksperymentować z innymi środkami? Doświadczenie pokazuje wyraźnie, że inne środki stoją na przeszkodzie temu, co zamierzył Bóg.

Kiedy mówimy, że w tym życiu nie będziemy mieli takich samych opinii, nie jest naszym zamiarem kwestionowanie Bożych zamiarów wobec nas lub Jego mocy w nas. Nie chcemy również powiedzieć, że zadowolimy się jednością od pełnej jedności daleką. Chcemy powiedzieć jedynie, że na tej ziemi nie osiągniemy takiej doskonałości, jaką poznamy w niebie, która pozwoliłaby nam ustrzec się wszelkich słabości, błędów i błędnych decyzji. Jednakże nie powinniśmy akceptować rezultatów tychże słabości i błędów, tłumacząc, że „przecież wszyscy jesteśmy niedoskonali”.

Prawdą jest, że wiele błędów, które popełniliśmy, wypływało ze szczerych wysiłków zaprowadzenia jedności. Mimo to niektóre rezultaty były złe, nawet jeśli nasze motywy były dobre. Doprowadziły one do podziałów. I skoro podziały istnieją, nie możemy naprawić ich używając tych samych metod, z których błędnie korzystaliśmy w przeszłości.

Cóż więc mamy czynić? Z pewnością nie powinniśmy trwać w tym, co powoduje podziały, gdyż wtedy podziały będą trwać bez końca. Wrogowie chrześcijaństwa pragną, aby podziały trwały. Lecz niech każdy chrześcijanin powie, „Nie pozwól na to, Panie. Usuń wszelkie zepsucie i ulecz podziały między twym ludem”.

 

Nie potrzebujemy wyznania wiary

Po wyrażeniu tego wszystkiego, niektórzy nadal będą nalegać, iż powinniśmy stworzyć konkretne wyznanie wiary, aby nie dopuścić do szerzenia się liberalizmu. Odpowiadamy, że naleganie na posłuszeństwo Biblii wystarczy, aby zapobiec liberalizmowi. Niektórzy mogą wciąż sprzeciwiać się, mówiąc „Zarówno liberałowie, jak i różne sekty twierdzą, że wierzą w Biblię i są jej posłuszni. Według waszego planu, powinniśmy ich przyjąć. Powinniście wyrazić w wyznaniu wiary, czego naucza Biblia”. Odpowiemy na to w ten sposób -- Biblia nie naucza sprzecznych rzeczy. Jeśli ludzie są jej posłuszni, będą wierzyli i praktykowali to samo. Lecz jeśli podążają raczej za własnymi interpretacjami i opiniami, powinni zostać odrzuceni, gdyż twierdzą, że wierzą w Biblię, a mimo to praktykują to, co wypływa z ich własnych opinii. Jest zbyt wielu ludzi, którzy zaliczają się do tej kategorii.

Co z ludźmi, którzy publicznie twierdzą, że wierzą Biblii, lecz w prywatnym życiu trwają w swych opiniach, które są od Biblii różne? Czy nie potrzebujemy wyznania wiary, aby takich ujawnić? Nie! Tacy ludzie będą krzywdzić jedynie samych siebie. Musimy akceptować to, co człowiek publicznie wyznaje i praktykuje. Nie mam prawa osądzać drugiego w niczym, z wyjątkiem tego, co ten otwarcie wyznaje i praktykuje. Nawet wyznanie wiary nie powinno sięgać w prywatność człowieka.

W rzeczywistości jedyną rzeczą, jaką ma uczynić wyznanie wiary, jest skłonić człowieka do publicznej deklaracji, w co wierzy. I nawet w tym często zawodzi, gdyż oczekujemy, że ludzie zgodzą się z określonym wyznaniem wiary, nie mając żadnej gwarancji, że w ogóle je przeczytali lub zrozumieli. To nie jest dobry sposób rozsądzania, kto jest bratem. Może on zgodzić się z wyznaniem wiary nie czytając ani jednej strony Biblii. Nasz Pan Jezus nie znał innego sposobu na to, aby Go poznać, z wyjątkiem badania Pisma Świętego pod przewodnictwem Ducha Świętego. Nie możemy odrzucać tej metody, machając ludziom przed oczami jakimś wyznaniem wiary. Byłaby to tolerancja, na którą Biblia nie pozwala. To byłoby ustanawianiem ludzkich standardów w określaniu właściwej doktryny, liturgii, dyscypliny i ustroju Kościoła. Pismo Święte nie uzasadnia korzystania z takich ludzkich standardów zachowania jedności i czystości Kościoła.

 

Nic nie zastąpi Pisma Świętego

Zrozumcie nas dobre. Nie twierdzimy, że wszyscy, który posługują się wyznaniami wiary używają ich jako substytutów. Nie twierdzimy nawet, że właściwie posługiwanie się wyznaniem wiary przynosi złe rezultaty. Kościół potrzebuje nauczać swych członków prawdy i zachowywać jedność i czystość. Nie sprzeciwiamy się używaniu wyznań wiary, lecz jedynie ich nadużywaniu.

Nie sprzeciwiamy się również korzystaniu przez chrześcijan z innych pomocy, które pozwalają lepiej zrozumieć Pismo Święte i poznać prawdę w nim zawartą. Na przykład Westminsterskie Wyznanie Wiary i Katechizm Westminsterski dowiodły swej przydatności, lecz pomoce te nie powinny zastąpić Biblii. Nasza wiara i posłuszeństwo powinno wynikać ze znajomości Biblii. Powinniśmy wiedzieć, jak studiować Pismo Święte. Powinniśmy wiedzieć, jak jedna część Pisma Świętego powiązana jest z inną częścią i jak jeden temat wiąże się z innym tematem.

Powinniśmy wiedzieć, jak studiować takie tematy, jak zbawienie czy życie chrześcijańskie. Nikt nie może poznać Boga lub prawdy w tych kwestiach, jeśli nie wsłucha się w to, co Bóg ogłosił w Piśmie Świętym.

To nie zabrania nikomu korzystania z innych pomocy, ale powinno ustrzec go przed opieraniem swej argumentacji na tychże pomocach. To przypominałoby bowiem stanie pod drogowskazem, zamiast podążać drogą, którą on wskazuje. Inne księgi mogą kierować nas ku Biblii, lecz Biblia nigdy nie kieruje nas ku innym księgom. Mamy być oddani tylko jednej księdze, aby nasza wiara i posłuszeństwo wynikały z jasnego „tak mówi Pan”, a nie z koncepcji nauczanych przez człowieka.

Kryterium członkostwa w kościele nie powinno wynikać z odpowiedzi na pytanie, „Co mówi system stworzony przez człowieka?”, lecz na pytanie, „Co mówi Biblia?”. Gdyby to kryterium było podstawą członkostwa, chrześcijanie mieliby lepszą znajomość Biblii. Gdybyśmy korzystali z tego kryterium, inaczej wyglądałaby edukacja młodzieży. To kryterium wymaga, aby wszyscy kandydaci pragnący wstąpić do kościoła znali Pismo Święte. Obecnie zaś tysiące ludzi wiedzą o Biblii bardzo mało i nikt nie oczekuje, że będą wiedzieli więcej.

Niektórzy mogą jeszcze z innych powodów sprzeciwiać się naszym apelom o posłuszeństwo Pismu Świętemu jako warunkowi przywrócenia i zachowania jedności chrześcijańskiej. Posłuszeństwo Biblii nie tylko wyklucza sytuację, gdy ktoś wierzy w to, co tylko zechce, ale nie pozwala również na publiczne głoszenie wszystkiego, co ktoś chciałby głosić. Niektórzy mogą powiedzieć, że jest to ograniczeniem wolności człowieka. Lecz korzystanie z wyznań wiary również ogranicza treść zwiastowania. Kiedykolwiek ludzki standard zostaje uznany za standard obowiązujący w kościele, to, co jest w nim zwiastowane, musi być z tym standardem zgodne. To jest prawdziwa niewola! Używanie wyznania wiary jako wyznacznika tego, co może i nie może być zwiastowane wręcz eliminuje konieczność studiowania i wyjaśniania Biblii. W takiej sytuacji ludzki standard rozstrzygnął już zarówno wnioski na dany temat, jak i sposób, w jaki wnioski te maja być komunikowane innym. Gdy tak się dzieje, Boża Biblia została zastąpiona Biblią człowieka. Każda księga uznana przez jakąkolwiek grupę za standard obowiązujący we wszystkich kwestiach doktryny, liturgii, dyscypliny i ustroju musi być nazwana Biblią tejże grupy.

Taka księga nie będzie niczym więcej i niczym lepszym niż tylko zbiorem osądów i opinii grupy, która ją stworzyła lub zaadoptowała. Lecz czy opinie jakiejś grupy, bez względu na to, jak dobre, mogą równać się z Bożym autorytetem? Jeśli nie, to każdy ludzki standard jest niedoskonały nie może być regułą Kościoła w kwestiach doktryny, liturgii, dyscypliny i ustroju.

Wątpię, by ktokolwiek nie zgodził się z powyższą analizą ludzkich standardów. Dlaczego więc członkowie danej grupy domagają się, aby inni podporządkowali się ich ludzkim standardom? Prawda jest taka, że wielu, którzy wymagają od innych podporządkowania się ich ludzkim standardom, sami według nich nie żyją. Co więcej, po tym, jak wymuszą na innych podporządkowanie się ich standardom, zaczynają wyjaśniać Pismo Święte. Jeśli Pismo Święte ma być wyjaśniane ludziom, do czego potrzebne są ludzkie standardy, formuły i wyznania wiary?

Twierdząc, że potrzebujemy ich w celu zrozumienia Biblii, mówimy jedynie, że wyznania wiary musiały istnieć zanim kościół powstał lub mógł powstać, i są konieczne dla chrześcijaństwa. Mówimy w ten sposób także, że bez wyznania wiary Biblia jest bezużyteczna i służy jedynie za źródło materiału, który umieścimy w wyznaniu wiary. Lecz historia nie potwierdza konieczności wyznań wiary. Wiele kościołów istniało na długo przed tym, zanim powstały ludzkie wyznania wiary lub standardy. Kościół w Efezie „doświadczył tych, którzy podają się za apostołów, a nimi nie są, i stwierdził, że są kłamcami”. Choć takie działania były konieczne w Kościele, posiadanie ludzkich wyznań wiary nie było konieczne.

Nie wzywamy do mglistej i nieokreślonej akceptacji Pisma Świętego w miejsce wyznań wiary, konfesji i świadectw. To otworzyłoby drogę do przyjęcia w Kościele najróżniejszych postaci i opinii. Choć niektórzy zarzucą nam otwarcie tej drogi, przeczytajcie, prosimy, jeszcze raz wezwanie, które poprzedza ten dodatek. Wzywamy do jedności w prawdzie. To wszystko. Nie wzywany do otwarcia drzwi szerzej niż pozwala na to prawda.

Prawda jest rzeczą pewną i określoną. Gdyby tak nie było, któż mógłby ją zdefiniować i rozsądzić? Wyznajemy, że Bóg już uczynił to w swym Świętym Słowie. Dlatego też ludzie powinni przyjąć Jego Słowo i korzystać z niego właściwie, aby razem trwać w prawdzie i pokoju. Z pewnością jest to pragnieniem nas wszystkich. Lecz niektórzy nie radzą sobie z realizacją tego pragnienia w życiu. Nie podążajmy za ich przykładem i nie naśladujmy ich wysiłków.

Niemniej fakt, iż poprzedza nas porażka nie znaczy, że chrześcijanie nie mogą lub nie powinni podejmować właściwych kroków ku osiągnięciu jedności, której wymaga Boże Słowo. Przeciwnie, proponujemy sposób osiągnięcia tej jedności.

Nie wprowadzamy nowego standardu lub wyznania wiary determinującego życie Kościoła, lecz wyznajemy, że wszelka wiedza, jaką posiadamy o doktrynie, liturgii, dyscyplinie i ustroju Kościoła została już dawno temu jasno zdefiniowana i określona w Biblii. Nie jest to wiec nasza osobista idea. I dzieląc się tym ze wszystkimi, nie stawiamy siebie ponad wami.

Nie ma pośredników miedzy chrześcijaninem a Biblią. Choć nie podważamy zasadnych wysiłków promowania i zachowania jedności chrześcijańskiej, odmawiamy uznania wszelkiej bezzasadnej i nieautoryzowanej władzy nad chrześcijanami. Niektórzy ludzie przypisują sobie taką władzę.

W dodatku tym odpowiadamy na sprzeciwy i zarzuty wyrażone wobec nas. Główną rzeczą, jaką chcemy zakomunikować jest fakt, że nie zamierzamy zastępować wyznań wiary, konfesji i świadectw mglistą i nieokreśloną akceptacją Pisma Świętego jako narzędzia przywrócenia Kościoła do jego oryginalnej jedności i czystości. Nie chcemy, aby ludzie zgadzali się z czymś niejasnym, lecz z tym, co jasne. Także wyznania wiary, konfesje i świadectwa czasami same bardzo mgliste. Dziewiętnastu na dwudziestu wierzących nie jest w stanie dobrze ich zrozumieć. Niejasność nie sprzyja jedności.

Wzywamy do przyjęcia najbardziej oczywistych zasad Bożego objawienia i zdrowego myślenia. Wzywamy chrześcijan do stosowania zasad zdrowego myślenia wobec najprostszych i najbardziej oczywistych prawd i faktów zapisanych w Biblii dla ich pouczenia.

Wzywamy chrześcijan, aby ich charakter zawierał w sobie rozumne wyznanie naszej wiary w Chrystusa i posłuszeństwo Mu we wszystkim, zgodnie z nauczaniem Pisma Świętego.

Rzeczywistość naszego wyznania manifestuje się w tym, czy nasze emocje i postępowanie są zgodne z przykładami przedstawionymi w Piśmie Świętym. To znaczy, że pokora, wiara, pobożność, umiarkowanie, sprawiedliwość, miłość itp. manifestują się w naszym życiu. Tylko ci ludzie, u których manifestują się te cechy, godni są nazywać się „chrześcijanami”. Niektórzy zaś sprzeniewierzają się tym cechom, żywiąc wielkie pragnienie władzy nad innymi chrześcijanami.

W jaki sposób ludzie nabywają chrześcijańskiego charakteru? Czy Pismo Święte nie wystarczy, aby wydać owoc cech chrześcijańskich w życiu człowieka? Wierzymy, że prawda Biblii jest zdolna wydać owoc chrześcijańskiego charakteru w ludziach, którzy uwierzą w tę prawdę i zastosują ją do siebie. Na przykład, kiedy człowiek z jednej strony uwierzy i zastosuje do siebie to, co Biblia mówi o zepsuciu i niegodziwości człowieka, a z drugiej strony odniesie do siebie świętość Bożą, rezultatem będzie cecha pokory w jego charakterze. Kiedy człowiek z jednej strony uwierzy w to, co Biblia mówi o panowaniu, miłości, miłosierdziu i łasce Boga wobec grzesznika, a z drugiej strony uwierzy w zaproszenie i obietnice wystosowane do grzeszników przez Jezusa Chrystusa, rezultatem tego będzie zaufanie, pewność, wdzięczność i miłość w jego charakterze. Kiedy człowiek naprawdę wierzy w to, co Biblia mówi o Odkupicieli i poddaje Mu swe życie, rezultatem będzie postawa czci w jego życiu.

 

Chrześcijański charakter wiedzie do jedności

Jeśli wiara w prawdy biblijne i ich zastosowanie nie przynosi owocu chrześcijańskiego charakteru, to znaczy, że potrzebujemy nowego objawiania, ponieważ Biblia okazałaby się niewystarczająca do wywarcia takiego wpływ na umysł człowieka, jaki jest niezbędny do wytworzenia chrześcijańskiego charakteru w jego życiu. Jeśli Biblia nie jest wystarczająca, aby wydać owoc chrześcijańskiego charakteru, nie może również tego charakteru definiować. To oznaczałoby, że potrzebujemy nowego objawiania, by w ogóle poznać, czym jest chrześcijański charakter. Lecz Biblia w rzeczywistości definiuje i wydaje owoc chrześcijańskiego charakteru.

W jaki sposób cechy chrześcijańskie w życiu człowieka odnoszą się do jedności? Czy osoba posiadająca chrześcijański charakter powinna być określana jako arminianin, kalwinista, czy jedno i drugie? Odpowiadamy, „Ani jedno, ani drugie! I z pewnością nie jedno i drugie jednocześnie!” Jesteśmy po prostu braćmi. I tak powinniśmy określać siebie nawzajem.

Wszelkie abstrakcyjne etykiety, teologiczne spekulacje i kłótliwe teorie nie powinny mieć miejsca w naszym wyznawaniu ani praktyce. Nie powinno być żadnych haniebnych podziałów między tymi, którzy posiadają charakter chrześcijański.

Powinni oni raczej przyjmować i uznawać jedni drugich za braci. Powinni również postępować według tych samych reguł, myśleć i mówić te same rzeczy. Co powinno być tą regułą? Boży standard. A konkretnie, Nowy Testament jest właściwą i bezpośrednią regułą, drogą i formułą dla Kościoła Nowego Testamentu (tak jak Stary Testament był dla Kościoła Starego Testamentu). To jednak nie wyklucza Starego Testamentu jako fundamentalnie związanego z Nowym Testamentem i tenże ilustrującego. Stary Testament został wyjaśniony i dopełniony przez Nowy, a Nowy Testament jest ilustrowany i wspierany przez Stary.

Kościół powinien praktykować to, co jest jasno nauczane w Nowym Testamencie. Jeśli coś nie jest jasne, powinno być studiowane w połączeniu z innym tekstami Nowego Testamentu, które mówią na ten temat. Jednak studiując Nowy Testament, uznajmy wszyscy obowiązek zgadzania się co do reguły, która powinna nami kierować. I uznajmy także wszyscy konieczność zachowania jedności, zgadzając się, że nie powinno być podziałów w ciele, lecz iż wszyscy członkowie powinni mieć jedni o drugich takie samo staranie.

W wielu przypadkach będą pojawiać się nieprzewidziane różnice między nami, wynikające z niezamierzonych błędów i złego zarządzania. Naszym pragnieniem jest ujawnić i wyeliminować wszystko, co powoduje różnice. Podziały mogą zostać wyeliminowane przez tych, którzy są przekonani, że prawda jest jedna i niepodzielna. Ci, których łączy to przekonanie, staną w jednym szeregu, po jednej stronie, zjednoczeni w jednym wyznaniu, uznając jedni drugich za braci i darząc się nawzajem miłością jako dzieci w jednej rodzinie.

 

Podsumowanie naszego apelu

Proponujemy zatem, abyśmy zjednoczyli się na gruncie Biblii, a nie ludzkich wymysłów. Przyjmijmy jednomyślność opartą na Piśmie Świętym, by uniknąć konsternacji w obliczu schizm i ustrzec się przeklętego zła płynącego z podziałów.

Teraz sprawą naszych braci jest przyjąć lub odrzucić te propozycje. Lecz w międzyczasie nie zarzucajcie nam tego rodzaju tolerancji, który zastępuje obecnie używane wyznania wiary mglistą i nieokreśloną akceptacją Pisma Świętego. Nic nie jest dalsze od naszej intencji.

Jesteśmy zaskoczeni takim zarzutem. Zakładaliśmy raczej, że ludzie oskarżą nas o zbytnią surowość.

Byłoby dziwne, gdybyśmy wzywając do jedności opartej na Piśmie Świętym zapomnieli o owocach sprawiedliwości, które manifestują się w pokorze, pobożności, umiarkowaniu, sprawiedliwości i miłości. Bez nich wiara jest martwa. Czy nie byłoby dziwnym twierdzić, że znamy prawdę, lecz nie manifestować charakteru Chrystusa przed innymi? Ufamy, że nie tak nauczyliśmy się Chrystusa.

Uznajemy zatem, że nawoływanie do jedności, choć jest ona pożądana, bez jednoczesnego oczyszczenia Kościoła z wyraźnie nieuświęconych osób, byłoby jedynie ubogą, płytką i powierzchowną reformą. W rzeczywistości to ludzie nie posiadający charakteru na podobieństwo Chrystusa bez wątpienia będą stawiać nam największy opór. I jest ich wielu. Niektórzy z nich mają znaczące wpływy. Lecz to nie zniechęca nas, gdyż pamiętamy o objawionej woli Bożej, wyrażonej w takich miejscach jak Księga Ezechiela 24,6.9, Ewangelia Mateusza 13,15.7 i Pierwszy List do Koryntian 5,6.13.

Takie są nasze myśli o reformie Kościoła. Możecie nazywać to tolerancją, purytanizmem lub jak tylko chcecie. Tak brzmi nasz apel. Staraliśmy się wskazać to, co złe i zapobiec błędom, które pragniemy wyeliminować przez wzgląd na pokój, dobro i powodzenie Kościoła Bożego. Nasi drodzy bracia, widząc nasze szczere i przyjazne intencje, z pewnością wybaczą nam w miłości wszelkie niedoskonałości naszego pokornego wystąpienia, i z pomocą swego lepszego osądu poprawią nasze błędy i uzupełnią wszelkie braki, jakie towarzyszą naszej pierwszej próbie przedstawienia tych treści.

 

Wszystko w miłości

Przykro nam, że odczuliśmy konieczność odpowiedzenia na obiekcje, których się spodziewamy, gdyż nasze odpowiedzi na nie mogą wydać się kontrowersyjnie. Niemniej wzbudzenie kontrowersji nie było powodem, dla którego na te obiekcje odpowiadamy. Pewien obiekcje już zostały wobec na wyrażone, więc przygotowaliśmy te odpowiedzi, aby pomóc innym uniknąć wdawania się w werbalne spory. Jeśli macie jakiekolwiek inne obiekcje, prosimy, wyraźcie je na piśmie. Unikajmy jednak sporów słownych. Niech to jednak nie zniechęca was przed poszukiwaniem prawdy.

Istnieje różnica pomiędzy mówieniem prawdy w miłości dla zbudowania braci i atakowaniem jedni drugi w duchu wrogości, w celu wykazania, że druga strona jest w błędzie. Dlatego prosimy o unikanie sporów werbalnych. Uważamy, że trudno jest znaleźć choć jeden przykład sporu werbalnego, który nie prowadziłby do zgorzknienia. Unikajmy tego.

Nasz Pan zgadzał się z takim dążeniem do unikania kłótni. W Ewangelii Mateusza 18,7 powiedział,  „Biada światu z powodu zgorszeń!”.

Oto co Scott pisze o tym fragmencie w swej Biblii Rodzinnej:

Nasz Pan mówi tutaj o wszystkich przejawach zła w Kościele, które uprzedzają umysł człowieka przeciw Jego religii i wszelkich jej doktrynom. Obrazą i przyczyną zgorszeń wśród niewierzących są wszelkie skandale, okrucieństwa i zło ludzi, którzy nazywają się chrześcijanami. Wielu ludzi nabrało uprzedzeń wobec chrześcijaństwa z powodu sporów między chrześcijanami, którzy zgadzają się we wszystkich głównych doktrynach Ewangelii, lecz mają w pogardzie jedni drugich, którzy ze sobą współzawodniczą i walczą jedni z drugimi. Z tego i wielu innych powodów można powiedzieć „Biada światu z powodu zgorszeń”. Prawdziwie diabeł, którzy sieje niezgodę, wykorzystuje spory między nami, aby uprzedzać narody ziemi przeciw chrześcijaństwu; zaiste diabłu udaje się użyć naszych walk, by zadać śmierć duszom wielu ludzi. Nie bierzmy udziału w niszczeniu ludzkich dusz. Nasz Pan wyraził wielki smutek z powodu chrześcijan, których walki i spory z innymi chrześcijanami skłaniają ludzi do upadku i wzbudzają w nich wrogość wobec jedynej drogi zbawienia - chrześcijaństwu.

Pragniemy zakończyć wyjątkiem z Antologii Bostońskiej, która przedstawia klasyczny przykład negatywnych rezultatów, jakie płyną z podziałów między nami. Ten przykład ilustruje także, jak postrzega nas świat.

W 1805 roku misjonarz z Massachusetts o nazwisku Cram, pragnął ewangelizować Indian Seneka. Przesłał im swą propozycję do zatwierdzenia. Oto jej treść:

Przybywam, bracia, aby oświecić wasze umysły i pouczyć was, jak oddawać cześć Wielkiemu Duchowi zgodnie z Jego wolą, i aby głosić wam Ewangelię o Jego synu, Jezusie Chrystusie. To jest jedyny sposób służenia Bogu i jeśli nie wkroczycie na właściwą drogę, nie znajdziecie szczęścia w życiu wiecznym.

Naczelni wodzowie i wojownicy sześciu plemion zebrali się na naradę w Buffalo Creek w stanie Nowy Jork, aby rozważyć propozycję. Oto odpowiedź, jaką odesłali misjonarzowi Cram’owi:

Bracie, rozumiemy, że twoja religia opisana jest w księdze. Twierdzisz, że jest tylko jeden sposób oddawania czci i służenia Wielkiemu Duchowi. Jeśli istnieje tylko jedna religia, dlaczego wy, biali ludzie, tak bardzo się w niej różnicie? Dlaczego nie zgodzicie się ze sobą, jak powinniście odczytywać tę księgę? Bracie, nie rozumiemy tych rzeczy. Słyszeliśmy, że wasza religia została przekazana waszym przodkom; my również mamy religię, która została dana naszym przodkom; uczy nas ona, by być wdzięcznym za wszelkie dobro, które otrzymujemy; by kochać jedni drugich i żyć w jedności. My nigdy nie spieramy się o religię. Słyszeliśmy, że głosisz białym ludziom, którzy tu mieszkają. Ci ludzie są naszymi sąsiadami i dobrze ich znamy. Poczekamy trochę, aby zobaczyć, jaki wpływ będzie miało na nich twoje zwiastowanie. Jeśli uznamy, że wyszło im to na dobre, nauczyło uczciwości i uczyniło mniej skłonnymi oszukiwać Indian, jeszcze raz rozważymy to, o czym mówisz.

Czy widzicie, jak podziały i zepsucie między nami stają się przeszkodą dla innych? Jakże smutne jest, że ludzie przekonują się, że nie stoimy na pierwotnym gruncie, który apostołowie położyli dla pierwszych kościołów! Gdyby naszą praktyką było manifestowanie apostolskiej jedności, miłości, pokory, uczciwości i przychylnego nastawienia do siebie nawzajem i wszystkich ludzi, nikt nie mógłby mówić tak złych rzeczy przeciw naszej religii.

Prawdziwe, postępowanie wielu ludzi wymaga reformy. To jest powrót do pierwotnej jedności i miłości. Niech Bóg miłosierdzi jak najszybciej przywróci je między nami, przez wzgląd na nas i wszystkich wokół. Niech przez tę odnowę Boża droga i uzdrowienie staną się znane wszystkim narodom. Niech ludzie oddadzą Ci chwałę, Boże; niech chwalą Cię wszystkie narody. Amen i amen.

 
XLarge Large Normal